niedziela, 25 października 2015

Niemoc

Jednak Gry w klasy Cortazara nie przeczytam, przynajmniej nie teraz. Słowo daję, próbuję, ale nie wiem, co czytam. To bez sensu! Zastanawiam się, czy problem tkwi w tej książce, czy we mnie?

Obawiam się,że we mnie. Może to prawda, że do niej trzeba podejść buntowniczo, a może wręcz anarchistycznie? Mam na myśli, że z młodzieńczą negacją wszystkich, ustanowionych przez dojrzałych obywateli norm i zasad. Może... jeżeli tak, to pewnie jestem za stara na tę lekturę i stąd problem z zaangażowaniem się bierze. Przecież Gra w klasy była ponoć "biblią młodych". Niby wyjaśnienie moich trudności proste, ale jakby za bardzo mi na rękę! Winy za swoją ignorancję, czy zwyczajną głupotę, nie powinno się chyba zrzucać na siły wyższe? Jakie by nie były powody braku zapału do tej lektury, powędrowała ona z powrotem do szafki. Ciekawi mnie, kiedy dostanie odleżyn? Albo zeżrą ją mole?

Przystąpiłam w związku z tym do innej, też już oczekującej od pół roku na swoją kolej: Głosy Pamano.

Brak komentarzy: