piątek, 16 października 2015

Kobieta i mężczyzna (3)

Utrzymanie się w roli dysponentki, jest jak balansowanie na bardzo cienkiej linie, zawieszonej pomiędzy drapaczami chmur. Prawie niemożliwe.

W miarę upływu lat, kobieta ze zdziwieniem dostrzega, że zamienili się z mężczyzną rolami i teraz to ON jest dysponentem.

I prześliczna bajka kończy się tak, jak w tym dowcipie:

Syn pyta tatusia, stojąc w kolejce do kasy w markecie - Tato, a co to jest/
- To są prezerwatywy, synu.
- A do czego one są, tato?
- One są po to, żeby można było uprawiać seks i żeby nie było z tego seksu dzieci.
- A dlaczego te są pakowane po 3 sztuki?
- Bo te są dla licealistów, jedna na piątek, jedna na sobotę i jedna na niedzielę.
- A te po 6 sztuk, to dla kogo tato?
- Dla studentów, synku. 2 na piątek, 2 na sobotę i 2 na niedzielę.
- A te po 12, to dla kogo są?
- Dla żonatych. Jedna na styczeń, druga na luty, trzecia na....

Bo kobietę da się zadysponować do wszystkiego. Do opieki nad mężem, dziećmi, domem, do garów, do żelazka, pralki, zakupów, tylko z seksem potem gorzej. Można ją, i owszem, zadysponować do łóżka. Można. Tyle, że łóżko kojarzy się jej wyłącznie ze spaniem. I rozdysponowując ją gdzie się da, dysponent znajduje w nim wprawdzie swoją kobietę, ale wiecznie niedysponowaną.

Morał?

A jaki morał? Gdzież tu miejsce na morał?!
To nie bajka, tylko, parafrazując jednego męża stanu, rzeczywista rzeczywistość.
I to by było na tyle.

Idę czytać "Faceta na telefon", pierwszą część. A potem wścielę się do łóżeczka, zasypiając z głową w drodze do poduszki. Bo jestem wściekła.

Brak komentarzy: