piątek, 9 października 2015

A.J. Gabryel "Kusiciel"

Kupiłam. Doręczono dzisiaj,  jest świeżutka.

Postanowiłam robić notatki na bieżąco.

Przeczytałam  pierwszy rozdział. Bez przyjemności. Jeżeli cała książka jest napisana tak, jak ten jej fragment, to będzie ciężko, oj, ciężko przebrnąć...

Gdybym nie wiedziała, że to pornografia, to powiedziałabym, może!, że autor ma zamiłowanie do prozy poetyckiej, ale w tym kontekście, to jednak głupio brzmi - poetycki pornos... Nieee....

Scena w tramwaju nie poruszyła mnie za grosz. Nie wiem, co czytelniczki bloga autora w nim dostrzegły, bo ja nic.

Po lekturze komentarzy na blogu Adama, zaczynam podejrzewać, że mam do czynienia z czymś w rodzaju literatury dla karmiących matek, czyli Harlekinem, chociaż w nieco hardcorowej odmianie.
Ano, zobaczymy, co będzie dalej.

O ile "Facet na telefon" część 2 napisany jest znakomicie, choć jego treść jest dla wielu bulwersująca, to ta książka robi wrażenie... no, właśnie - jakby pisał ją inny autor!

Agrafko, czytaj dalej, może to tylko złe nastawienie twoje?

Dzień drugi.  Na 120 stronie jestem.

Postanowiłam podejść do tej lektury bezemocjonalnie, rzeczowo. Inaczej nie mogłabym ocenić.

Zatem, jest tak:

Po tym pierwszym rozdziale, Autor trochę wyhamował poetyckie zapędy, ale tylko odrobinę. Troszkę lepiej się czyta. Niemniej jednak wciąż mnie swędzi za uszami. Może dlatego, że wyłączyłam wszystkie guziki na konsoli uczuć i emocji? Nie wiem, być może...

Pozostawiłam aktywną wyłącznie percepcję umysłową. Na stronie 58 znalazłam zdanie, które mi się podoba. Bardzo. "Nikt nie jest tym,za kogo mają go inni". Piękne!

"W jakiś sposób udało mi się ją przekonać, że jestem coś wart" - to zdanie mniej mi się podoba, strona 86. Samouwielbienie głównego bohatera razi mnie, przebija z każdego niemalże wiersza książki.

Niezbyt odkrywcze, ale prawdziwe stwierdzenie, że kobiety mówią "kocham cię"wtedy, gdy same chcą to usłyszeć, a mężczyźni w sytuacji, gdy chcą czegoś w zamian. Prawda. Tak jest.

Strona 112. Zdaniem autora,mężczyzna po czterdziestce jest staruszkiem. Znaczy, że około 50, to już trup? Znów to samouwielbienie, młodego wciąż bardzo, Kusiciela.

Doczytawszy do tej 120 strony mam nieodparte wrażenie, że - przynajmniej jak dotąd - zatarta została różnica pomiędzy prawdziwym uczuciem, a zwykłym pożądaniem. Oba pojęcia są przedstawiane jako tożsame, synonimy. A z tym się zgodzić nie potrafię.

"A On był dla niej jak młody bóg! Żebyż on tak jeszcze kochać mógł." -skojarzyło mi się samo z pewną piosenką.

Ona - cud piękności. On - bożyszcze. Myślenie - nic z tych rzeczy, odczuwanie tylko i wyłącznie organami płciowymi. Wciąż jeszcze nie pojmuję, czemu czytelniczki uważają, że to wyciskacz łez?

Na razie tyle.


Brak komentarzy: