wtorek, 8 września 2015

Spleen

Jak tak dalej pójdzie, to jesienna chandra dopadnie mnie wcześniej, niż zwykle... Za oknem ołowiane chmury, deszczyk siąpi i na przemian zacina, wiatr wciska się pod odzież na wszelkie, możliwe sposoby. Ziąb.

Może łatwiej byłoby o tolerancję takiej aury, gdyby nie to, że zmiany następują zbyt gwałtownie. trudno adaptować organizm do nowych warunków w ciągu jednej doby i wytłumaczyć mu, że 36 na plusie, czy 5 na plusie, to w zasadzie bez różnicy.

Otóż jest różnica. A czy to nie może być normalnie, stopniowo sobie spadać ta temperatura?

No, dobrze, prawda - miałam dosyć tej ekstremalnie wysokiej, nie zaprzeczam. Ale żeby od razu koło zera się miało zrobić, to już przesada !

Brak komentarzy: