piątek, 11 września 2015

Poczwarka

Znalazłam się niechcący w stadium poczwarki. Gorzej,bo myślę, że nie będę już nigdy pięknym motylem... i nie rozwinę skrzydeł po to tylko, by zalśniły w słońcu.

Sięganie w przeszłość odbiło się na mojej psychice. Nie powinnam szperać w archiwach, szczególnie tutejszych. Uświadomiłam sobie właśnie, jak wiele zmian we mnie zaszło w ostatnich latach.

Czuję się teraz próżna, jak butelka po winie. Po dobrym winie. Wszystko, co było we mnie dobre, już wywietrzało, albo raczej zwietrzało! Został tylko osad na dnie...Eh...

Bukiet. Mówią, że wino ma bukiet. Ciekawa jestem, jaki ja ten bukiet miałam? Czy była to ulotna mieszanka aromatów dojrzałych owoców, z nutą pieprzu i wiosenną świeżością młodego tataraku?

Już się tego nie dowiem. Teraz, z tych wszystkich nut została tylko jedna, ta od pieprzu, w dodatku jakby sfermentowana. Reszta przepadła, zaginęła, rozwiała się szargana wichrami historii.

Jest mi smutno. Brakuje mi tamtej, uśmiechniętej i pozytywnie nastawionej do świata, ludzi i wszystkiego innego, Agrafki. Gdzie jesteś? Czemu nie wymyślają się już same głupie, ale pełne ironii wierszydełka? Fraszki. Opowiastki. Nawet o książkach piszesz teraz mało i jakoś tak pokątnie, bez zaangażowania. A przecież czytasz, dużo czytasz.

Prawda, jak ognia unikasz ostatnio trudniejszej lektury. Wiem, dlaczego - boisz się! Siebie, a raczej tego, co jeszcze może się w twojej głowie zalęgnąć. W głowie? - a może - w duszy?

Butelka po winie, czy poczwarka? Ach, w zasadzie co za różnica?

Humor przepadł bez wieści, razem ze mną. Więc jednak depresja...






Brak komentarzy: