środa, 30 września 2015

Imigranci. Tak, czy nie?

Bardzo trudno - się wypowiedzieć... bardzo łatwo - wrzucić do jednego worka dobrych i tych dobrych inaczej...

Oglądając i czytając o tym, co muzułmanie potrafią zrobić kobietom i dzieciom, albo śledząc na Youtube na przykład kierowców TIR-ów, którzy podążają teraz autostradami Europy, nóż się w kieszeni człowiekowi otwiera sam, nie da się ukryć!

Jak sobie poradzić teraz z tą falą uchodźców? I jak się nie bać? Ja wiem, że decydenci Wspólnoty Europejskiej studzić chcą emocje społeczne, niby edukacyjną kampanię prowadzą, ale... no, właśnie, zostaje to ale! Gwarancji nikt nam, obywatelom nie da! Że krzywda się nikomu nie stanie.

Najbardziej doskwiera świadomość, że braliśmy czynny udział w działaniach wojennych na Bliskim Wschodzie, w Afryce. Pchaliśmy się tam sojuszniczo, chociaż nie bardzo wiadomo - po co? Po co nam to było? I, nie rozumiem też, jak można teraz mówić, że "kochani, nic się nie stało", że to nie wina wojsk sojuszniczych, tylko wewnętrzny problem krajów muzułmańskich.

To jest nasza, wspólna, sojusznicza wina... Nasz, niby cywilizowany świat, wpycha palce między wszystkie drzwi, za którymi spodziewa się zysków. Udaje przy tym, że robi to dla dobra tego innego, odmiennego kulturowo świata.

To inna cywilizacja, inne zasady moralne, obca wiara, o tym wiemy wszyscy. Wiadomo, że nie wszyscy w tamtych regionach ochoczo stosują się do surowych... nie, to za mało powiedziane! do okrutnych, dyskryminujących niezmiernie, reguł społecznych, religijnych. My też niezbyt chętnie przyjmowaliśmy metody i zasady, narzucone nam przez ZSRR. Ale jakoś żyliśmy w tym reżimie kilkadziesiąt lat. I Zachód specjalnie się nie rwał nas ratować!

Zresztą, ten miłujący demokrację i dobro ludzkości Zachód, zanadto się nie troszczył o los muzułmańskich kobiet, dzieci. Wiedział doskonale, w jakim piekle żyją, ale dopóki nie doszło do zamachu na WTC, nikogo to nie obchodziło. Potem dopiero się zaczęło. Teraz będziemy mieli przyjemność poznać bliżej tych, którzy nienawidzili Zachodu zawsze, a po rozpętanych przezeń wojnach - nienawidzą jeszcze bardziej, aż po same trzewia.

Można zignorować propagandę ksenofobów, można powiedzieć, że to tylko odosobnione przypadki. Jeżeli jednak spojrzy się na to, co ma teraz miejsce w całej Europie, do której docierają uchodźcy, trudno nie zauważyć, że kobiet i dzieci widać mało, za to miliony już chyba przepełnionych agresją mężczyzn. Uśmiech na ich twarzach, gdy demolują, napadają bezbronnych obywateli, nie świadczy o tym, że to oni uciekli przed reżimem i wojną bratobójczą! Przypominają mi kiboli... To porównanie nasunęło mi się od pierwszego spojrzenia na nagrania z na Youtube.

Jak się nie bać widząc demolki aut, barykady na drogach, słuchając statystyk o zbiorowych gwałtach na kobietach i małych dziewczynkach, patrząc na akty przemocy wobec przechodniów?

Boję się.

Obawiam się, że politycy wyjścia nie mają, wiedząc doskonale, że sami nawarzyli piwa i muszą je wypić.

Ale my, jako społeczeństwa, będziemy musieli zjeść tę żabę, a żaba, to wszak nie to samo, co piwo...

Podziękujmy Ameryce, to jej zawdzięczamy to piekło... A oni znowu mówią, że być może zniosą te wizy...

Wsadźcie sobie te wizy w d...

Brak komentarzy: