poniedziałek, 7 września 2015

Facet na telefon

Cóż mogę tutaj powiedzieć o tej książce?...........

Najkrótsza to będzie zatem recenzja: hardcorowa super jazda bez trzymanki.

Więcej napisać nie mogę, bo mój pamiętnik nie jest oznaczony jako "dorosły".

Dodam tylko, że lektura wprawiła mnie w dosyć podły nastrój, w ostatecznym rozrachunku. Wyziera z niej pustka i rezygnacja. Może zawód, który wybrał sobie autor, jest wyjątkowo intratny (buty Gucci), ogólnie przyjemny, ale odziera faceta z godności i nadziei. Smutne to, choć aż za bardzo prawdziwe...

Zajrzałam na ten blog, który zdobył sobie takie grono czytelników ( raczej - czytelniczek?), wychodzi, że bloger Adam wydał już trzecią książkę. Zdaje się jego dzieła są monotematyczne.

Jedno, co mnie zaintrygowało, to fakt, że nastała podobno moda na tego rodzaju usługi. I, że trudno się czemukolwiek dziwić, skoro młodzież zaczyna od razu od najbardziej wyszukanych, niewyobrażalnych czasem doświadczeń, kompletnie ignorując wszystko to, co nadaje życiu sens i prawdziwy smak. Cieszę się, że ja - w przeciwieństwie do bohaterów, a przede wszystkim bohaterek tych opowieści - mam wspomnienia. Cudowne, snujące się przez całe moje życie, wspomnienia spędzonych w towarzystwie rówieśników chwil. I niczego nie muszę się wstydzić sama przed sobą. Nawet wtedy, gdy życie daje kopa, kolejnego, dotkliwego kopa, takie wspomnienia pozwalają stawić czoło, dają siłę napędową i przywołują uśmiech.

Takich wspomnień, jak mi się zdaje, bloger Grzesznik Adam nie ma. Współczuję mu. Bo będąc prawdopodobnie bogatym, jest jednocześnie wyjątkowo ubogim obywatelem naszego świata.

Wciąż jest młody, ale to nie będzie trwało wiecznie... Może teraz lubi to swoje życie, ale ono będzie coraz trudniejsze, coraz nudniejsze i coraz bardziej ziejące pustką. Wypłowiałe i pozbawione ciepła. Ciepła, które dać może tylko inny, życzliwy człowiek. Ktoś, do kogo chcemy wracać, i do kogo wracamy, niczym ten zły szeląg.

Żal mi bardzo Adama. Chociaż go wcale nie obchodzi, co ja, czy ktokolwiek inny, myśli. Nie takie emocje we mnie wzbudził, jakie zamierzał, pisząc książkę.
Tak, ale ja wiem - jestem dziwaczką z natury, nic na to nie poradzę, że nie wszystko mnie kręci, tylko dlatego, że modne jest akurat.

Nie na darmo kochana Mama mówiła, że jestem taka "przewrotna kiszka". A któż znał mnie lepiej, niż Ona?

Brak komentarzy: