środa, 2 września 2015

Dla zdrowotności

Jak u Cyganki w tobołku.

Tak jest aktualnie w mojej łepetynie. Myśli rozmaite poplątane, skołtunione, rozczochrane jakieś, kłębią mi się, przepychają jedna przez drugą. I każda chce być na wierzchu. I depcze pozostałym po głowie. Tej, która mi akurat najbardziej jest tu i teraz  potrzebna, nijak znaleźć nie mogę.

Cosik mi się wydaje, że trzeba będzie postąpić z nimi, jak z damską torebką. Otworzyć, odwrócić do góry dnem i wytrząsnąć wszyściuteńko, poukładać w kieszonkach, usunąć to, co zbędne, a przedmiot poszukiwań z pewnością się odnaleźć da.

Tak, ja wiem, że po zapakowaniu tej torebki najniezbędniejszymi artykułami pierwszej potrzeby, natychmiast coś się znowu zapodzieje, no, ale to już insza inszość.

W tej chwili akurat dumam sobie, leniwie ciuteńkę, nad babską naturą. Tak jakoś wyszło, pewnie zamiast myśli poszukiwanej, na wierzchu znalazła się właśnie taka. A skoro już jest, no to myślę sobie dalej:

Większość z nas, mam na uwadze baby, cierpi na przymus sprzątania, taka niesklasyfikowana choroba to jest. Szorujemy, pucujemy, jeździmy na rurze, na miotle , czy czymś podobnym, układamy w szafach pod linijkę, a torebki? A torebki traktujemy jak pawlacz, jak strych, albo nawet śmietnik.

Każda chyba kobieta w torebce posiada coś tak zaskakująco dziwnego, że gdyby to odkrył w niej facet, to mowę by mu odebrało. Na bank by odebrało!

Kiedyś, przy okazji eksploracji, czyli podjętych intensywnych czynności poszukiwawczych, znalazłam 3 śrubokręty, 4 baterie, kartę video do kompa, no i jeszcze kilka, równie niezbędnych akcesoriów.

Bilon, zalegający dno mojej torebki liczył sobie coś ponad 30zł, głównie w nominałach poniżej złotówki.

A czepiamy się facetów, że wszystko gubią, że bałaganiarze, że  brudne skarpetki zalegają po wszystkich kątach.

Chyba trzeba przestać. Się czepiać.

Tymczasem wytrząsanie mojej mózgownicy nic nie dało, najwyraźniej tę - tak dla mnie ważną - myśl posiałam gdzie indziej... Martwię się, co będzie, jeżeli już jej nie odnajdę?

Jestem mi, doprawdy, niezbędna. W niej moja jedyna nadzieja, na powrót do jakiej takiej równowagi. Psychicznej, przede wszystkim! Ogólnie rzecz biorąc - jest mi potrzebna  dla zdrowotności, szeroko pojętej.

Brak komentarzy: