czwartek, 20 sierpnia 2015

Zwis męski elegancki

Fochy i dąsy w mojej, kochanej zresztą i bardzo przeze mnie lubianej, firmie są na porządku dziennym. Ostatnio odczuwamy wzmożoną inicjatywę w tym zakresie. Firma jest co prawda wyjątkowo spolaryzowana na męską płeć, ale to w tej branży zrozumiałe. Sęk w tym, że  jest blisko 130 facetów przeciwko ośmiu babom zakładowym.

Baba, to takie dziwne urządzenie, które w żaden sposób nie da się zaprogramować. Chcesz, żeby 2+2 dawało 4, a tu kicha, u baby jak byk wychodzi 5!

Od dwu tygodni, przydzielamy kolegom krawaty służbowe. Sądząc po minach, na aplauz nie ma co liczyć... Jeden tylko szczęśliwy, wystroił się niezwłocznie i chce jeszcze jeden, jeżeli można! To wyjątek, który nie chciał dla odmiany koszulki polo, bo "do polo nie nosi się krawata".

Reszta się nie cieszy, kilku się nafuczyło i coś dziamgotało pod nosem, kilku błagało o dyspensę, na kolanach błagało. Nic z tego. Żadna nawet nie mrugnęła okiem, a z racji, że złośliwe małpy jesteśmy, dorzuciłyśmy jeszcze z wielką powagą, że niechęć nas nie interesuje, nosić trzeba codziennie i już!

To nieprawda akurat, bo Szef, sam nie rozkochany w  męskich eleganckich, prosił tylko, żeby w niedziele i święta przystrajali się tymi zwisami.

Może byśmy nawet się tak nie wyzłośliwiały, gdyby nie to, że od początku roku wydałyśmy już tyle elementów garderoby służbowej i cud, że nie pourywałyśmy im łbów przy samej d...

Z każdym strojem jest to samo:

koszula za szeroka, albo za krótkie rękawy, kolor nieładny, a się spiera, a się gniecie, a nie oddycha;

sweter za cienki, a dlaczego w takim kolorze, a nie w niebieskim, a on nie lubi swetrów, ani kamizelek nie lubi, a temu za zimno, a drugiemu za gorąco, a trzeci nosi wyłącznie flanelowe koszule, bo na inne ma alergię...

Najgorsze jest jednak udawanie, że się jest szczuplejszym, niż w rzeczywistości. Jeden wystroił się w bluzę polarową, opięty był tak, jak baleron.

Przy każdej dostawie umundurowania brakuje nam rozmiarówki jakiejś, mimo zamawiania z dużym zapasem.  Tyle sztuk trzeba wymienić... Gdy jeszcze mi kiedyś ktoś powie, że to baby są marudne, to dam mu w ryj. I się skończy.

Opanowałyśmy tymczasem  do perfekcji tumiwisizm , na fochy i dąsy zero reakcji z naszej strony.

I jeszcze jedno mnie osobiście dotknęło - mnie to nie wolno marudzić, chociaż klimakterium, bo wiek stosowny, ale facetom to uchodzi malkontenctwo w każdym wieku.

Brak komentarzy: