środa, 5 sierpnia 2015

Wrzucam na luz



Już za chwileczkę niemalże urlop. Niezbyt długi, tygodniowy, taki – w sam raz, żeby odpocząć,  a nie zdążyć się odzwyczaić.  Bory Tucholskie, czekajcie, wkrótce przybywamy! 

Z książek przygotowanych na wyjazd uratował się jeno „Lesio”… 

Ale nic to, E. zwiozła kolekcję Agaty Christie, wybrałam cztery, których nie pamiętam, co nie znaczy, że na pewno nie czytałam nigdy. Skoro nie pamiętam, to nie szkodzi – najwyżej będzie powtórka z rozrywki. „100 lat samotności” Marqueza  miało podobnie, też nie pamiętałam, że kilka lat wcześniej już się zagłębiłam w lekturę. Ba, nawet wyszło na to, że drugie podejście było lepsze, podobnie jak seks. Pierwszy raz rzadko wszak jest udany. Z każdym następnym jest lepiej.  A w każdym razie – powinno. 

Postanowiłam: żeby nie wiem co, wyzionę ducha, ale odpocznę!

Brak komentarzy: