poniedziałek, 31 sierpnia 2015

uwzięli się

No, uwzięli się, jasny gwint! Z tymi reklamami.

Jeden taki, nie wiem wprawdzie, co reklamuje, ale nawija w takim, zawrotnym tempie o czytaniu ulotki i konsultowaniu z farmaceutą, że ani chybi musi to być jakieś trujące świństwo farmaceutyczne.
O ile tło radiowe w zasadzie jest prawie niesłyszalne, gdy się dobrze skoncentrować na pracy, to ta reklama wyzwala u mnie mordercze uczucia. Szare komórki stają się jak ta koszula, którą pewna żona wyprała mężowi w super proszku i chwaliła, że reklama nie kłamie, bo koszula faktycznie jest śnieżnobiała. Na co mąż nieśmiało: Wolałem, gdy była w kratkę...

Ja też wolę swoje komórki w odcieniu szarości, niż śnieżnobiałe.

Ostatnio jednak okazało się, że nie jest to najgorsza reklama, niestety.

Od jakiegoś czasu moje uszy atakuje znienacka, groźny skądinąd, tekst: "zapraszam na fotel"
I ja dostaję za każdym razem ścisku, odruchowego, nieopanowanego. Ze strachu tak mam. I zaczynam się obawiać skutków ubocznych  w postaci zrostu.

Zapraszam na fotel budzi we mnie jednoznaczne skojarzenia. I wcale nie natury stomatologicznej...

A jak to dłużej potrwa, to wkrótce będę mogła śmiało zastąpić "nareszcie razem", stwierdzeniem "na zawsze razem"...
 

Brak komentarzy: