sobota, 29 sierpnia 2015

Umysł

Płata figle, przebiera w zakamarkach pamięci, jak kobieta w szafie, w której ma za dużo ciuchów.

Szukałam wczoraj książki, przypadkiem trafiłam na spięty listwą wydruk Babiegomagla. Sądząc po datach, zrobiłam ten wydruk na koniec 2010 roku, znaczy brakuje w nim pięciu, ostatnich lat.

Zasiadłam wieczorem w fotelu, nadziałam drugie oczka, przystąpiłam do lektury swoich, blogowych zapisków. Niektóre , wprawdzie jak przez mgłę, ale  pamiętam: Bajkę o gwiezdnym ogrodzie (2008), jakieś wierszydła, jakaś myśl zawinięta w sreberko... Ot, na przykład taka: "diabeł, to też anioł, tylko w opozycji". Jakieś fraszki... Na przykład taka, pt. Akt kobiecy:

Chuda, gruba, 
smutna, czy wesoła?
Nieważne!
Ważne, że - goła!

Zapomniałam, że wysypywały się z mojej głowy, niczym groszek ze strąka. Kurczę, aż tyle ich było?

Nie ma na tym wydruku cyklu "Wspomnienia z dzieciństwa", a chyba kilkanaście wpisów było, tylko który to był rok?

Za to, satyryczne wierszyki, pisane na kolanie, jak wszystko, co kiedykolwiek przelałam na ten "papier" wirtualny, po 10 latach nie straciły na aktualności nic. Przedwyborcze rozmyślania blondynki też.

No, właśnie, właśnie - po co teraz się powtarzać? Już powiedziałam, co myślę o politykach i ich wojenkach.

Gorzej, bo z tego, blogowego całokształtu wyłania się obraz nie do końca zrównoważonej autorki. Która ma w głowie wszystko, tylko nie to, co w niej się ulokować powinno...

Z drugiej strony, jak myślę, niektóre teksty świadczą o tym, że jednak to myślenie obce mi nie jest.

Zresztą, po co udawać kogoś, kim się nie jest. Ja przynajmniej jestem szczera w tym, co piszę.

I, ostatecznie, to nie moja wina, że jestem, jaka jestem.




1 komentarz:

Anonimowy pisze...

I dobrze, że jesteś jaka jesteś!