niedziela, 23 sierpnia 2015

świat jest piękny

Ale bez polityki. TV zamknięte mam na cztery spusty. Niestety, wieczorem chcę zobaczyć prognozę pogody, coś tam zawsze zahaczę, kątem oka...

Wojna o referenda trwa. Tyle zdołałam wyrozumieć.

Jakby te wyniki miały znaczenie, phi!

Niedzielny poranek. Cudnie jest, słonko świeci, zagląda przez okno. Ja sobie sama, samiuteńka ( to najmilsza rzecz - taka samiuteńkość) siedzę sobie w fotelu i piszę.

Muzyka zapodana: najulubieńsza, zgromadzona na jednej płycie. Akurat płynie ze wzmacniaczy Love Hurts, Nazareth.

O, teraz już Elthon John, Nikita.

Rany, dwa tygodnie chociaż takiej samotności, daj mi, losie!
Obiecuję, przysięgam, że potem cały rok ani pisnę, że mam ich dosyć, tych swoich domowników.

Dwa. Dwa tygodnie...

Rob Thomas za chwilę pośpiewa mi, że Lonely no more, a ja pomarzę o tym lonely. More, more... please - more!

Brak komentarzy: