sobota, 22 sierpnia 2015

Nałogi

Tak się starałam, tak omijałam szerokim łukiem... kiosk Kolportera...
Dzisiaj, jakoś tak - niechcący - wstąpiłam pod pretekstem. I wyszłam z dwiema książkami...30 zł.

Pociesza mnie to 30 zł.
TYLKO 30 zł, prawda?

A gdzie prakseologia?

Prakseologicznie podchodząc do kwestii czytelniczej, to trudno stwierdzić, czy maniactwo czytelnicze jest zajęciem koniecznym i pilnym jednocześnie?

Z mojego punktu widzenia - stanowczo tak, ale w ogólności, to chyba jednak nie?

Z punktu widzenia interesu społecznego, czyli dobra ogólnego obojętne jest, czy ja będę, czy też nie będę czytać. I, ile książek przeczytam. Z drugiej strony, to moje czytelnicze zacięcie ma jakiś,drobny, bo drobny, ale ma wpływ na rozwój gospodarki. Autor książkę napisze, drukarnia wydrukuje, wydawca wypromuje, księgarnia sprzeda, a ja kupię i przeczytam. Interes się kręci. Oj, a jaka ja będę szczęśliwa, gdy się w lekturę zagłębię... jaka szczęśliwa!!!



Brak komentarzy: