czwartek, 6 sierpnia 2015

Ksywki

Do licznych moich ksywek dołączyła kolejna: wędkowy skrytożerca.

Znaczy to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że po 27 latach zagubienia w przepastnych czeluściach piwnicznych, odnaleziono dwa wędziska. Oba z połamanym czubkiem. Ustalono zgodnie, że te czubki połamałam ja, bo nikt inny do podpierania kwiatków wędki by nie próbował wykorzystać.

Zgodziłam się bez zbędnych dysput, bo - mówiąc szczerze - nie pamiętam! Może i coś było, kiedyś z tymi wędkami... trudno powiedzieć... mogłam chcieć skorzystać z tego bambusa...


Brak komentarzy: