środa, 26 sierpnia 2015

Czarna wdowa w durszlaku

Klimakterium to zaskakująca i dziwna przypadłość. Wczoraj, a nawet dzisiaj rano nos na kwintę. A, że do tego mało kto przyzwyczajony, to obchodzono mnie na paluszkach, uznając mój stan za uzasadniony prawdopodobnie przyczyną wagi ciężkiej.

Jedna się odważyła zapytać, co jest grane? Nic. Naprawdę - nic. - odpowiadam, zgodnie z prawdą.

Jakiś taki spiczniały humor mam, ale dlaczego mam, to akurat nie jest mi wiadome. Gdzieś około południa pogodziłam się sama ze sobą na tyle, że w moim zakompleksionym, a poza tym raczej pustawym globusie, zakiełkowała idiotyczna może, ale wszak moja, własna, najwłaśniejsza myśl:

A gdyby tak zorganizować party? Takie babskie, w  gronie ścisłym? Żeby tak puścić wodze fantazji i zepsuć hamulce przyzwoitości wszelakiej i zalać się na przykład zbiorowo w trupa?

Upamiętnić to zgromadzenie mnie i bardziej wpędzonych w lata dam sweet focią?

Jak już się ta owa myśl zalęgła, to niezwłocznie wypączkowała kolejną:

A gdyby tak zatrzepotać ( no, może nie ja akurat, bo primo trzepotanie mi kiepsko wychodzi, a secundo, kto się na jego lep złapie?)do Szefa kochanego, naszego rzęskami przyozdobionymi mascarą? Oddelegowałoby się w tym celu szczytnym najmłodszą, a co za tym idzie dającą największe nadzieje na pozytywny efekt trzepotania. I po taniości wynająć pojazd do celów  transportu zwłok, czyli po imprezce? Tu nastąpiła ożywiona wielce dyskusja z koleżankami, który, ach który to nasz kolega kwalifikacje ciężarowca posiada? Wystarczające, co by być w stanie te krągłości niewieście, co niektóre,  dźwignąć i załadować na pakę? A potem jeszcze wywlec przy radosnym zapewne udziale najukochańszych naszych małżeńskich nieszczęć?

Przegląd 130 chłopa zakończył się bardzo szybko. Jest do wyboru ten, albo żaden.
Bo to czasy takie, że albo chucherkowate toto męskie pokolenie, albo gabarytowo owszem, odpowiednie, za to jak nie korzonkowe, to dyskopatyczne. Po prawdzie, to i ten jednomyślnie wybrany przez siedem bab, egzemplarz płci brzydszej, pewny nie jest... Niby młody, niby 5XL, ogólnie wydaje się silny, ale licho wie! Może to tylko pozory?

Z podniet przeszłyśmy gładko na pieszczoty, bo jak się bawić, to się bawić. Postanowiłyśmy, no - prawie, że będzie imprezka kostiumowa. Wyszukane w Necie strony oferujące odzież adekwatną do naszych wymarzonych potrzeb, sprzedają, ale około 200zł na jeden wieczór, to ci ślubni mogą nie zdzierżyć. O, jest - wypożyczalnia strojów dla dorosłych, tu już lepiej od 30zł do 80zł za tydzień.

To się z pewnością łatwiej zachachmęci w budżetach domowych. A i tak stroje są niekompletne, trzeba dokupić te cud piękności pończoszki kabaretki, doczepić podwiązki, kokardki, etc... Peruki pożyczają ponoć za darmo. Pod warunkiem, że się ten strój weźmie. Najgorzej z butami. Niektóre są w posiadaniu takich kosmicznych szpilek, 15cm obcas, ale ja akurat nie. Nie uczęszczam w takich wynalazkach. Po pierwsze primo, bo nie bywam na salonach, a po drugie primo, bo ja to mogę co najwyżej podjąć próbę utrzymania równowagi na tych szczudłach, bo o przejściu nawet jednego kroku, to ani nawet marzę... I po cholerę mi te szpilki? Co, ja tutaj, po tym placu tłuczniem wysypanym paradować w nich mam, czy co? Albo zakupy na swoje IV taszczyć bez windy? Bo, spacery to ja co najwyżej w teorii zaliczam. Takie z kołysaniem biodrami i tym podobnymi szczegółami.

W międzyczasie pora się zrobiła do wyjścia. Koniec pracy. Ja, oczywiście, jeszcze nie.
Zostałam sama.

A, korzystając z tego I'm so lonely here today, wydumałam sobie, że mogłybyśmy się wysztafirować jednak w celach służbowych, poniekąd...

Briget - w stroju policjantki...
Mała - w stroju pokojówki z epoki...
Fiolka - w stroju burleski
ja - w stroju czarnej wdowy
Serducho - czarownica
itd...
Zresztą, niech każda wybierze, w czym się najlepiej będzie czuła.

I, gdyby tak wydać w przyszłym roku kalendarz? My, na tle pojazdów firmowych na przykład...

Że co? Że stare baby, a im się pinupgirlsów zachciewa? No i co z tego? A od czego jest Fotoshop, hę? Niech się martwi, jak z zabytku klasy zero ( tu mam na myśli siebie, oczywiście) zrobić laskę cud urody! Od tego on jest, cholerny świat!

A poza tym, to ja mam klimakterium i mam prawo mieć głupie pomysły. A jak się komu nie podoba, to nie ma obowiązku się ze mną zgadzać. I kropka.

..... Ależ ja mam pop... w głowie, kurza stopka... Prawdę mówi powiedzenie: stara, a głupia.

Eee tam, jak moja Siostrunia wraz z moim kochanym Szwagrem może się sfotografować w durszlaku na głowie, to ja mogę w charakterze czarnej wdowy. I nic nikomu do tego.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

W strojach czy bez nich imprezę trza zorganizować. Wiem... u Fiolki na działce! A co!

Anonimowy pisze...

Czemu nie? Na to jednak musi się zgodzić Fiolkowa druga połówka... I, co równie ważne, nie oczekiwać zaproszenia na imprezkę, tytułem bycia gospodarzem.