wtorek, 16 czerwca 2015

Jarosław i okolice

Najpiękniejsze wspomnienia z wycieczki do storczykarni w ogrodach pałacu w Łańcucie

























2 dni. Pigułka wakacyjna, tym razem pojechaliśmy do Jarosławia, na Podkarpaciu. Powiatowe miasteczko, piękne, ale zapomniane. Miasto Łukasiewicza. Powinno tętnić nocnym życiem, przynajmniej w sezonie urlopowym, ale nic z tego! Jest czerwiec, pomału kończy się jeden z najdłuższych dni roku, ale turysta nie ma szans na małą czarną w kafejce, na rynku otoczonym starymi, bogato zdobionymi kamienicami - wszystko zamknięte na głucho. Mieszkańcy podążają szybkim krokiem do swoich zaciszy domowych, turysta zostaje sam.
Podziwialiśmy te zabytki architektury, w świetle pomału zachodzącego słońca. W przeciwieństwie do licznych, krzykliwych reklam i zachęcających wystaw sklepowych, kamienice spoglądają na nas z góry ze smutkiem i wyczekiwaniem, z wołaniem o restaurację, o ratunek przed zapomnieniem.


W  drodze powrotnej zahaczyliśmy o Leżajsk, a w nim przecudnej urody park, otaczający pałacyk. Pałacyk, to dużo powiedziane... Za dużo, ale ten park! Dzikość, dzikość i brak uporządkowania. To lubię!


Brak komentarzy: