środa, 10 czerwca 2015

Afera

Afera podsłuchowa jest jak "neverending story", a jej skutki są niewyobrażalne. W zasadzie, to - w pewnych aspektach - wyobrażalne. Na przykład wyobrażam sobie, jak by to było, gdybym była świadkiem przestępstwa i miała chęć złożyć zeznania. Wszystkie moje dane, z numerem Pesel, adresem, numerem telefonu dostałyby się w ręce bandyty. Bo - ma prawo, czyli wszystko w jego majestacie! Cóż więc mi zostaje w świetle wynurzeń Prokuratora Generalnego? Ano, zostaje mi (nam wszystkim) tak: głucha, jak pień, ślepa, jak kret, a jeszcze z demencją bez względu na metrykę. Czyli - nie widziałam, nie słyszałam, nie pamiętam. Brawo, panowie! Bravissimo! Tak trzymać, a będzie lepiej! Jutro.

Brak komentarzy: