poniedziałek, 25 maja 2015

Już po...

No, to trzeba będzie zjeść tę żabę...

Właściwie, to myślę, że te urny wyborcze, spokojnie można było ustawić w kościołach. Wyborcy mieliby bliżej, a tak widziałam te tabuny wędrowników o laskach, maszerujące zdyscyplinowanie, na rozkaz. Potwierdziło społeczeństwo tym samym, że są prawdziwymi baranami. Parafianie od siedmiu boleści, tfu!
A, zaraz, zaraz, jak to pisał nieoceniony Załucki? - "Przed ślubem trzeba się długo zastanawiać. Nawiać... nawiać... nawiać..."

No tak, tylko barany ( czyt.: parafianie) nie mają w zwyczaju się zastanawiać, ani też nawiać.

Przy tej, "radosnej" okazji przypomniało mi się, że kiedyś wymyśliłam takie wierszowane pożegnanko, pt. Do polityka:

Żegnam. Ozięble. I odchodzę.
Ty skonstatować racz to:
Od dziś sam musisz radzić sobie. 
Klucz masz pod wycieraczką.

Brak komentarzy: