poniedziałek, 17 listopada 2014

wybory, wybory i po wyborach

No, nareszcie chwila spokoju. Już po wszystkim. Najważniejsze, że są sami zwycięzcy w tym wyścigu po stołki samorządowców. Której partii nie słuchać, wszyscy się chwalą doskonałym wynikiem! I tak trzymać, panowie i panie, grunt to dobre samopoczucie.

Z tymi triumfami poczekałabym jednak na waszym miejscu, kandydaci na burmajstrów. Bo tam, gdzie druga tura was czeka - niezbadane są wyroki. Wyborców, którzy głosowali na tych kandydatów, którzy do drugiej tury nie weszli. Loteria, loteria, szanowni kandydaci...

W moim mieście, jak się zdaje, burmistrz zostaje na trzecią, czy czwartą może już kadencję? Pogubiłam się w rachunkach.

I O.K. Co za różnica - kto zasiądzie na burmistrzowskim stolcu? Nigdy nie zauważyłam różnicy.

Przyznaję, nie poszłam, jak obiecałam sobie. Na drugą turę też się nie wybieram. Tak, tak wiem, to nie jest postawa obywatelska. Ale może zwróciliście uwagę na odpowiedzi zagadniętych na ulicach, a zdyscyplinowanych wyborców? jedna starsza pani powiedziała, ze głosowanie to obowiązek, więc głosowała, ale nawet nie wie na kogo - zakreśliła pierwszego lepszego. Ciekawe, czy za mąż też wyszła za pierwszego lepszego? Bo to obowiązek być mężatką.

Cóż, gdy kandydują sami "pierwsi lepsi"... wyboru właściwie nie ma!

Brak komentarzy: