czwartek, 27 listopada 2014

Po oczach

Niewątpliwa uczciwość i troska polityków bije mnie po oczach.
Oczywiście, troska o mnie. Oburzenie wszystkich reprezentantów osiągnęło poziom maksymalny. A nad głowami parlamentarzystów lęgną się aureole. A światłość wiekuista niechaj im świeci.

I to święte oburzenie ma źródła rozmaite, w zależności od osoby. Jedni nie mogą się pogodzić z, oczywistym ich zdaniem i bezspornym, fałszowaniem wyborów samorządowych ( jakby wszystkie inne były dotychczas przeprowadzane uczciwie!). Inni, że szarga się opinię o naszym kraju, będącym wzorem uczciwości, rzetelności, etc., na forum europejskim. Jeszcze inni, że ktoś się spotkała z kimś, komu - zdaniem oburzonego - ręki podawać nie wypada ( przynajmniej wtedy, gdy kamery TV w pobliżu).
A społeczeństwo dostało kociokwiku kompletnego. I wciąż nie wie, co myśleć.

A ci, którzy obrzucają się wzajemnie inwektywami, wyzywają od najgorszych, namawiają, żeby to skołowane społeczeństwo poszło głosować w drugiej turze!
I mnie się wydaje, że po to tylko mamy pójść do urn, żeby dostarczyć politykom kolejnych powodów do kłótni i przepychanek.

A już najbardziej podoba mi się zarzut wyborczy, dotyczący głosów nieważnych. Jakoś żadnemu politykowi nie chce trafić do świadomości fakt, że wielu obywateli ma ich dosyć. I to wszystkich, bez wyjątku!!!

wtorek, 25 listopada 2014

Wstyd

Nie wierzę w to, że wszyscy Rosjanie są dumni z tego, co robi ich przywódca. Myślę, że wielu z nich, to normalni, porządni ludzie. I sądzę, że jest im wstyd za ich kraj.

Podobnie mnie jest wstyd za mój kraj, z którego śmieje się cały świat, jak długi i szeroki.
teraz w pewnym miasteczku Kubuś Puchatek nie godzien jest być patronem placu zabaw. Majtek nie ma. I płci. Kubuś genderysta, nie Puchatek, po prostu!

poniedziałek, 17 listopada 2014

wybory, wybory i po wyborach

No, nareszcie chwila spokoju. Już po wszystkim. Najważniejsze, że są sami zwycięzcy w tym wyścigu po stołki samorządowców. Której partii nie słuchać, wszyscy się chwalą doskonałym wynikiem! I tak trzymać, panowie i panie, grunt to dobre samopoczucie.

Z tymi triumfami poczekałabym jednak na waszym miejscu, kandydaci na burmajstrów. Bo tam, gdzie druga tura was czeka - niezbadane są wyroki. Wyborców, którzy głosowali na tych kandydatów, którzy do drugiej tury nie weszli. Loteria, loteria, szanowni kandydaci...

W moim mieście, jak się zdaje, burmistrz zostaje na trzecią, czy czwartą może już kadencję? Pogubiłam się w rachunkach.

I O.K. Co za różnica - kto zasiądzie na burmistrzowskim stolcu? Nigdy nie zauważyłam różnicy.

Przyznaję, nie poszłam, jak obiecałam sobie. Na drugą turę też się nie wybieram. Tak, tak wiem, to nie jest postawa obywatelska. Ale może zwróciliście uwagę na odpowiedzi zagadniętych na ulicach, a zdyscyplinowanych wyborców? jedna starsza pani powiedziała, ze głosowanie to obowiązek, więc głosowała, ale nawet nie wie na kogo - zakreśliła pierwszego lepszego. Ciekawe, czy za mąż też wyszła za pierwszego lepszego? Bo to obowiązek być mężatką.

Cóż, gdy kandydują sami "pierwsi lepsi"... wyboru właściwie nie ma!

piątek, 14 listopada 2014

już za chwileczkę, już za momencik

Wybory samorządowe. Chyba nie pójdę. Atakują mnie kandydaci wszędzie: na banerach, słupach wysokiego napięcia, plakatach, etc. Część z nich znam. I wiem, po co kandydują. Wielu nie znam i też podejrzewam, że wiem, po co kandydują. I jest jak w starym bardzo dowcipie:
- Kaśka, chodźże do lasa!
- Nie pójdę!
- Kaśka, no chodźże do lasa!
- Nie pójdę, bo mnie wydupczyta!
- No, Kaśka, chodźże! Nie wydupczym cię!
- To po co będę szła?

środa, 12 listopada 2014

Dzień niepodległości

Po co organizuje się ten Marsz Niepodległości? W każdym razie w stolicy, po co? Czy stać nas na te dewastacje, na koszty remontu? Z drugiej strony, czy  poddawać się presji chuliganów? Wycofywać chyłkiem, sprawiając im tym wielką satysfakcję? Sama już nie wiem...

Smuci mnie, że niektórzy politycy nie potrafią przyznać otwarcie, że to ich zasługa. Te zdemolowane przystanki, chodniki, wystawy i cała reszta. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą - jak mówi stare przysłowie.

Nikt nikogo w tym pięknym kraju nie lubi.  Nikt nikogo nie szanuje. Nikt nikomu nie ma nic miłego do powiedzenia.

Przeglądam te swoje kilkuletnie zapiski i widzę aż nadto wyraźnie, że ja też jestem przepełnioną goryczą i zniechęcona w ogólności. Nie piszę idiotycznych wierszyków, coraz rzadziej chce mi się śmiać. Czy tak już będzie zawsze?

Nie, nie zgadzam się!




piątek, 7 listopada 2014

Prawo po polsku

Chciałoby się zapisać cokolwiek, co byłoby pozytywną refleksją, a tu nic na horyzoncie...
Jakiś profesor, szef nie pamiętam też którego instytutu medycyny, w wywiadzie powiedział, że on nic złego nie widzi w tym, że koncerny farmaceutyczne sponsorują lekarzy, płacą za zagraniczne niby sympozja, etc...

Powiedział też, że medycyny opiera się na podawaniu leków, a co to szkodzi, że lekarz wypisuje ten, a nie inny lek? Trudno nawet odnotować wszystkie bzdury, które ten pan opowiadał. Było tam i o tym, że on się nie zgadza na to, żeby była jawność w/w poczynań. A wyszło na to, że pacjent w tym lekarskim procederze nie jest podmiotem, dla którego dobra to wszystko się robi. I niby o tym wiem od dawna, a wciąż mnie to bulwersuje.

W sumie może nie miałabym nic przeciwko temu, żeby te koncerny finansowały te rozrywki. Pod warunkiem, że...  nie byłoby żadnych warunków! Czyli, gdyby lekarz nie wypisywał potem wszystkim pacjentom, jak leci, tego samego leku na każdą dolegliwość. A tak, niestety, wygląda to w praktyce.

Jak to kiedyś bazarowi sprzedawcy cudownych leków zachęcali do zakupu? - "od głowy bolenia i kuśki stojenia".

Tylko to wcale dzisiaj nie jest śmieszne.

Podobnie jak to, co Policja wyczyniała z posłem Wiplerem, którego notabene nie lubię. Jak prokurator ukradł w sklepie coś, to dalej jest prokuratorem, oskarża innych, którzy też ukradli. Bo ma immunitet i grozi mu najwyżej upomnienie.
Jak chory psychicznie mężczyzna dopuścił się podobnego czynu, to go do więzienia wsadzili.
Pijany sędzia prowadził auto i co? I nic. Pijany obywatel, ale pośledniego, czyli bezimmunitetowego gatunku, do pierdla.

Gdyby Policja wiedziała, że ma do czynienia z posłem, a jeszcze do tego przykładowo z posłem partii rządzącej, to by go do domeczku jeszcze odprowadzili, otrzepali, zasalutowali pięknie. Ale poseł mało znany jakoś był w ogólności, a nadto jeszcze z opozycji. Potraktowano go jak każdego, zwykłego pijanego.
I teraz dorabia się teorię do faktów. Pan Dziewulski dorabia zwłaszcza.

Wstyd mi za ten kraj.

czwartek, 6 listopada 2014

Lapsusy i inne wpadki

Kilka dni temu pan Sikorski odzyskiwał swoje zaufanie do siebie, a tu wczoraj jakaś profesor opowiadała o cudach i dziwach w dziedzinie genetycznej inżynierii, czy czymś podobnym i mówiła o rewolucyjnym rozwiązaniu. I to rewolucyjne rozwiązanie z powodzeniem jest stosowane od bardzo dawna.
I ja rozumiem, że rewolucyjne, i że z powodzeniem, ale że dzisiaj, to już nie rozumiem. Dawno temu, gdy było nowością, to zapewne - tak, było rewolucją, ale żeby tak długotrwałą?