poniedziałek, 27 października 2014

Zaufanie ministra

Zdaje się, że przedwczoraj w Faktach po faktach pewien poseł wyartykułował cud urody myśl:
"Minister Sikorski będzie musiał teraz odbudować swoje zaufanie. Do siebie."
I ja od przedwczoraj dumam sobie w skrytości ducha, czy w naszym najukochańszym kraju jest takich polityków więcej? Czemu liczą na to, że my będziemy ufać im, skoro oni nawet sami sami sobie nie ufają?

Ciekawa jestem, czy ktoś potrafi  rozwiązać ten  gordyjski węzeł?

Wczoraj zawitała do nas kandydatka. Na radną. Wzbogaciliśmy się o:
- opaski odblaskowe sztuk dwie, z nazwiskiem obecnego burmistrza;
- długopis też z nazwiskiem wyżej wymienionego;
- ulotkę, w której kandydatka rysuje świetlaną przyszłość naszą , gdy postawimy krzyżyki przy nazwisku kandydatki i burmistrza, ponieważ wszystko dla naszego dobra dzieje się wyłącznie przy tak zwanym współudziale obu person;

I czytam ci ja tę ulotkę, parzę na tę, nie przymierzając, lampucerę. Pan Monsz pyta, cóż takiego interesującego w tej ulotce, że zamilkłam? Ano, Panie Monszu kochany, zamilkłam, bo mi mowę odebrało było. Tu kandydatka chwali się, jak to nasze osiedle zmieniło się ostatnimi laty. Na korzyść niewątpliwą i oczywistą bezsprzecznie. I czytając widzę te ogrodzenia z lewa i z prawa, i pośrodku osiedla. I tę drogę osiedlową, przy której chodnik przepadł bez wieści, a matki z dziateczkami w wózkach muszą teraz lawirować między autami, brnąc w śnieżnych koleinach zimą. Bo ogródek przy bloku pani kandydatki zawładnął obszarem dawnego trotuaru. I przypominam sobie piaskownice, trawkę, rozłożyste korony starych drzew. I ławeczki, na których posiadywali staruszkowie. I patrzę na wypielęgnowane ogrody Semiramidy, do których nikt wstępu nie ma. Oprócz kandydatki, oczywiście. Która to dla dobra osiedla, etc...itp...itd...
Tfu! Nie idę stawiać krzyżyków. Zbyt wielu kandydatów znam skądinąd, żeby im zaufać.
Owszem, mam zaufanie, ale do siebie. Wy bawcie się, kandydaci płci obojga, sami.

Brak komentarzy: