wtorek, 8 lipca 2014

Jutro przypłynie królowa

Podkusiło mnie i zakupiłam dwie książki. trzeba przyznać, że wstrzeliłam się z tematyką... Na lato. Jedną już przeczytałam - "Jutro przypłynie królowa" Wasilewskiego. Nie byłoby tak źle, gdyby to była powieść beletrystyczna, ale ta, niezbyt obszerna pozycja ( taka na jeden długi wieczór), zawiera w sobie reportaż z pobytu na wyspie Pitcairn, będącej kolonią brytyjską. Jest rok 2012, Wasilewski dostaje się na tę wyspę dzięki drobnemu oszustwu - udaje antropologa badającego kultury wyspiarskie.

To, co dzieje się na wyspie mogłoby być kanwą trillera. Tak naprawdę, to w roku 2012 już się niewiele dzieje, wszystko, co najgorsze trwało przez ponad sto lat, ale przedtem. Zostało tylko przerażająco smutne pokłosie przerażających praktyk. I obawa, że wrócą. I próby obrony tego, czego obronić nie sposób...

Ludzie, którzy są ludźmi tylko w połowie, życie, które jest życiem też tylko w połowie. Wyspa Pitcairn jest w pewnym sensie odizolowana od Świata, statki podpływają w jej pobliże zaledwie kilka razy w roku. Każda choroba może być tragiczna w skutkach, bo nigdy nie wiadomo, czy pomoc przybędzie na czas. Na wyspie żyje kilkadziesiąt osób, wszystkie drogi liczą sobie w sumie około 4 km.

W nocy wyłączają prąd...

Ale to nie noce są najgorsze, nie! Najgorsze są dni. Zło czai się wszędzie, w zalanych słońcem mandarynkowych gajach, na drodze, we własnym domu, wśród bliskich.

Co jest najtrudniejsze do zrozumienia? Akceptacja tego zła, trawiącego lokalną społeczność od pokoleń, od czasu, gdy przybyli na wyspę buntownicy z okrętu Bounty. Większość mieszkańców, głównie kobiety - zamknęła się w skorupie i udaje, że oprawcy są "ręką, która karmi". Trochę w tym prawdy jest, bo na tej wyspie zło i dobro tworzą jedność, przenikają się, nic nie jest wyraźnie czarne, ani białe.
Jest takie,  jak gnijące wewnątrz mandarynki: małe, przyjazne słońca, w których wnętrzu kryje się żar fermentującej miazgi.

Ktoś napisał, że po przeczytaniu tej książki rozpaczliwie pragnie się zrobić coś dobrego - i to jest prawda!
Tylko... to niczego nie zmieni... na Pitcairn.

1 komentarz:

Anna Omiecińska pisze...

Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła, a jednocześnie nie pozostawiła tak wiele śladów w głowie. Człowiek to najokrutniejsza istota na Ziemi.
http://pudelka-zapalek.blogspot.com/2015/03/jutro-przypynie-krolowa.html