czwartek, 29 maja 2014

To i owo

Obywatele Krakowa zdecydowali w referendum, że nie chcą zimowych igrzysk, bo widzą lepsze cele  dla zainwestowania tych kilkudziesięciu miliardów złotych, np. metro. I teraz niepotrzebne dyskusje się toczą, kto zawinił? Kto nie przekonał obywateli? Myślę, że obywatele przekonać się nie dadzą, przynajmniej ci, którzy potrafią liczyć. Okazali się mądrzejsi, niż się spodziewano.

Kolejne dyskusje medialne, przetaczające się we wszystkich serwisach informacyjnych, dotyczą zakończonych przed kilkoma dniami wyborów do PE. Dzisiaj rozbawił mnie minister Szczurek,  zapędzony w kozi róg przez redaktora TVN24, który zauważył mimochodem, że byłemu ministrowi finansów, panu Rostowskiemu, Polacy pokazali figę i dostał bardzo mało głosów. Otóż, pan Szczurek poinformował nas, że my dlatego nie głosowalismy na pana Rostowskiego, że pragniemy gorąco, by znakomity minister Rostowski pracował dla nas tutaj, w kraju, bo potrzebny nam jest, jak powietrze.
Akurat jadłam śniadanie i tą konkluzją pan Szczurek o mały włos spowodowałby nieszczęście - omal się nie udławiłam,  ze śmiechu.

I dalej: objawił się, przebywający przez kilka  tygodni na zsyłce przedwyborczej,  pan Macierewicz. I przywrócił mi wiarę w normalność. Już wiem - nadal tkwimy w jednym, piekielnym kotle.
A sepleniąca licealistka wylansowała się na gwiazdę, odrzucając kwiaty od Premiera i nazywając go zdrajcą. Pomijam tutaj kwestię zdrady, bo choć nie nazwałabym Premiera akurat zdrajcą, to zaufania do niego nie mam za grosz! Jednak prowincjonalna gwiazdeczka powiedziała, że jej idolem jest imć Macierewicz i teraz dumam, co jest gorsze: czy 30% głosów młodych ludzi, oddanych na Korwina-Mikke, czy lans na Macierewiczu? Inna, młoda "dama" poinformowała nas medialnie, że słowa Korwina-Mikke o kiepskiej inteligencji kobiet nie są skierowane do niej, tylko do innych, dlatego jej nie przeszkadzają.
I ta wiadomość przywołała w mojej pamięci obrazki z przeczytanych książek.  "Malowany ptak" Kosińskiego mi się przypomniał. I obraz polskiego społeczeństwa, które z obojętnością, a czasem z satysfakcją przyjmowało dręczenie i mordowanie Żydów, Cyganów i innych, którzy zdaniem tego społeczeństwa nie zasługiwali na ludzkie traktowanie, bo nie byli katolikami. Kolejna relacja TV ze zdarzenia w autobusie w Łodzi, utwierdziła mnie w przekonaniu, że czego, jak czego, ale odruchów ludzkich to katolikom brak. Nasza cudowna młodzież biła i kopała niepełnosprawnego, niewidomego mężczyznę, który zwrócił im uwagę na niewłaściwe zachowanie. Autobus pełen praworządnych obywateli, o chrześcijańskim rodowodzie, opustoszał niezwłocznie. Nikt nie pomógł temu mężczyźnie. NIKT!
I to raczej, moim zdaniem, nie wymaga komentarza. Żadnego komentarza.

Brak komentarzy: