poniedziałek, 26 maja 2014

Obowiązek obywatelski

Spełniłam swój obywatelski obowiązek i poszłam oddać głos w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jesteśmy członkiem UE, więc nie ma przeproś - trzeba uczestniczyć. Miałam zamiar skreślić wszystkich, oddając głos nieważny, ale okazało się, że na jednej z list jest osoba, kobieta, którą cenię. Jedyna spośród kandydatów znajdujących się na listach w moim województwie. Ze spokojnym sumieniem postawiłam więc krzyżyk. Kandydatka w ogóle nie była w ostatnich latach widzialna medialnie. Dopiero kilka tygodni temu pokazała się w TV. Nie zająknęła się nawet, z jakiej jest partii politycznej, siedziała spokojnie, wypowiadała się rzeczowo i spokojnie, nie napastując nikogo i nie próbując zdezawuować niczyich poglądów. W ostatnich latach ciężko pracowała, miała to wypisane na zmęczonej twarzy. Cenię ludzi za czyny, a nie za słowa. Cieszę się, że mój głos pozwoli jej pracować dalej, dla naszego wspólnego dobra, a nie wyłącznie dla dobra kandydata - jak bywa w większości przypadków.
Frekwencja była "gigantyczna", można powiedzieć. Ciut ponad 20%.
I te ciut ponad 20%, to zaledwie kilka milionów obywateli. A 30% z 20%, to jakieś pi razy oko 6%, jak mi się zdaje? A 6%, to już zaledwie milion z małym okładem. Polska, to nie taki znowu mały kraj, milion z okładem, to jedno duże miasto. I czym się w takim razie tak ekscytują PO i PiS? Że niby wygrali te wybory?
Ja na ich miejscu nie skakałabym do góry z radości, bo wynik wskazuje, że jedno miasto w Polsce popiera PiS, a drugie popiera PO, a cała reszta kraju ma ich w ... głębokim poważaniu. I nie bardzo jest się z czego cieszyć!
Mnie martwi jednak najbardziej to, że w ramach buntu przeciwko "zatwardzeniu" naszej sceny politycznej, tak wielu Polaków na złość babci postanowiło odmrozić sobie uszy - oddali głos na Korwina-Mikke. 7% głosów to wcale nie mało, jak na tak ekstremistyczne ugrupowanie, nawet mimo słabej frekwencji. Chciałoby się zapytać wyborców niektórych, czy nie lepiej jednak było zamiast wystawiać się na ten mróz, założyć bluzę z kapturem, gdy się żadnej czapki nie lubi? Zawsze, ale to zawsze lepiej jest pójść i oddać głos nieważny, skreślając wszystkich. Gdy jest przyzwoita frekwencja, a dużo głosów nieważnych, nie da się już tak chwalić zwycięstwem, prawda?

Brak komentarzy: