wtorek, 13 maja 2014

baba z brodą

O co tyle hałasu? O tego faceta w babskich fatałaszkach? Facet, jak facet... A, że w damskim przebraniu? No to co? Kobitki paradują w garniturach, ostrzyżone na łyso też, bez makijażu, a z brodą też czasami się zdarzają i czy kogoś to zaraz tak bulwersuje? Nie, no to dajcie spokój temu Austriakowi - chciał, to się przebrał!
E, pewnie raczej chodzi o to, że nasze "gwiazdy", jak to się niegdyś mawiało - "trzeciej ligi warcabowej", czyli Angielski Pączuś i jego ślicznotka Cleo nie wygrali! Ja to się nawet cieszę i wcale mnie  jakoś nie dziwi, że nie wygrali. "My Słowianie", to w sam raz hit, ale pod egidę klubu Go-Go! Tam będzie jak znalazł, myślę! I reklama będzie śliczności po prostu! Klientom się spodoba, jak nic! Drzwiami i oknami pchać się będą, żeby popatrzeć, jak się ten polski eksportowy "towar" przy maślnicy sprawdza, albo czy mu biust na tarze się nie starł niechcący.
Bo my, Słowianie, to nie mamy wiele do zaproponowania: śpiewać nie bardzo umiemy, mądrością, ani myślą techniczną też się specjalnie nie możemy pochwalić, za to laski mamy prima sort! Tyle w każdym razie sugerujemy w tym polskim hiciorze... Nic więcej...
A ja sobie posłuchałam, jak Sośnicka śpiewała Anatewkę. Stała i śpiewała. Jak posąg grecki. A głos jej? No - prawie jak Dody, albo Cleo. I to "prawie" było wielkie, jak Amazonka.
Nie dorastacie Sośnickiej do pięt, moje drogie panie...



Brak komentarzy: