czwartek, 3 kwietnia 2014

Imprezowanie cudzym kosztem

Po co otwieram telewizor? Ot, głupia baba!
Ostatnio zdołali wkurzyć mnie znowu.
Najpierw jakaś bliżej mi nie znana posłanka Platformy, która poinformowała widzów, że "wszyscy kochamy sport". Moja rodzina składa się z trzech osób, szerszy krąg rodzinny liczy osób ponad 20, a nikt, ale to naprawdę nikt, nie interesuje się sportem wyczynowym. Uprawianie sportu, a zajmowanie się nim niejako zawodowo, to dwie różne sprawy. Sport dla zdrowia - owszem, sport  dla rywalizacji  - nie!

A pani posłanka próbowała mi wmówić, że ja niczego więcej w życiu nie pragnę, jak tylko wziąć udział w narodowej ściepie na jakieś tam igrzyska zimowe, czy coś! Otóż, pani posłanko, ja oczekuję, że będzie wręcz przeciwnie, czyli, że nie wezmę udziału w tej zrzutce. Ja sobie nie życzę!!! Stanowczo i nieodwołalnie na dodatek.

Pani posłanka Grodzka była bardziej dyplomatyczna, bo powiedziała, że sport to tak, ale na tyle, na ile nas stać, a nie zastaw się, a postaw się. 
Pani posłanka PO na to, że droga do Zakopca będzie wcześniej ukończona, a wszystko to, co się wybuduje na okoliczność olimpiady  zostanie nam. Taaa..., jako pomnik pewnie! Jak te stadiony, co je na Euro 2012 poustawiali gdzie się dało. I stoją teraz, i kosztują krocie za samo stanie. Drogi zaczęły się sypać, zanim je ukończono na dobre. A bezrobocie jeszcze wzrosło. Bo z tymi imprezami jest tak, jak z seksem: chwila przyjemności dla niektórych, a potem długo alimenty.

Jeżeli pani posłanka PO wymyśli taką prezerwatywę, która mnie uchroni przed tymi alimentami po, to ja się na tę imprezę sportową zgadzam. Jeżeli nie, to wypraszam sobie!

Brak komentarzy: