środa, 22 stycznia 2014

Segregacja rasowa?

Od poniedziałku działa ptasia stołówka za oknem. Zima dała o sobie znać, atakując znienacka.
I się zaczęło:
Karmnik opanowały dzwońce. Dziesiątki oliwkowych ptaszków skaczą sobie do dziobów, przepychają się i podskubują przy stole, a drugie tyle próbuje dostać się do środka, trzepocząc wokół skrzydełkami i zawisając w powietrzu, jak kolibry. Innym gatunkom wstęp wzbroniony, uszczknąć cokolwieczek mogą jedynie czyżyki, bo są podobne do dzwońców, tylko o połowę mniejsze. Najwyraźniej dzwońce mają problem z oceną rozmiaru, bo maleńkich czyżyków nie przepędzają. Sikory wszelkich odmian i wróble obsiadają okoliczne drzewa, podskakują niecierpliwie na gałązkach, ale do stołu już nie próbują zasiąść, bo natychmiast dostają po łebku. Kosy i zięby nigdy nie zaglądają do karmnika, wydziobują to, co rozczupurzeni goście stołówki raczą porozrzucać dookoła.
Zawsze najbardziej bawi mnie fakt, że bażancice, choć ogromne w porównaniu z tą skrzydlatą drobnicą, są najbardziej tchórzliwe. Maleństwa w ogóle nie zwracają na nas uwagi, możemy spokojnie podglądać te ptasie awantury, ale ogromne, bażancie matrony na każdy ruch reagują niezwłoczną ewakuacją.
Czekamy jeszcze na grubodzioby, których w tym roku nie widać.Te dopiero wprowadzą w karmniku segregację! Strzeżcie się dzwońce!

Brak komentarzy: