czwartek, 14 listopada 2013

Panaceum



Wszystko nas zabija. Papierosy, alkohol, żywność modyfikowana (podobno!), chemia w żywności, stres.

Najgorszy jest stres. Ostatecznie przecież można:
- nie palić
- nie pić
- hodować sobie w doniczce zdrową żywność

Stres jednak jest zjawiskiem nieuniknionym… I nawet wtedy, gdy zapomina o nas los, dając nam chwile wytchnienia, to nigdy, przenigdy nie zapominają o nas politycy, w tym rząd.

Czasem myślę sobie, że politycy są po to, żeby kraj się nie przeludnił aby. Im więcej stresu, tym mniej obywateli. I, chociaż rząd i cała reszta darmozjadów ubolewa, że przyrost naturalny ujemny mamy, to robi wszystko, żeby ten przyrost osiągnął zero, takie absolutne!
Rząd i parlament cały dbają bardzo, to prawda – dbają zawzięcie i zażarcie! Ale o siebie i swoich popleczników. Przy czym każdy o swoich. Więc tych zadbanych jest całkiem sporo. Wiodą życie mlekiem i miodkiem płynące, pławią się w sukcesach niezasłużonych i równie niezasłużonym dobrobycie. Reszta tylko egzystuje. I pewnie o to chodzi.

Wymyślili politycy, że mogą decydować o losie milionów, bawią się w boga. Chcą nam wmówić, że tylko oni znają panaceum na wszelkie dolegliwości społeczeństwa. I ordynują nam codziennie potężną dawkę tego środka uniwersalnego. Skutkiem tych zabiegów pseudoleczniczych jest powolne dogorywanie wszystkich, którzy urodzili się i nie dorobili tak zwanych „pleców”. I, jakby się tak dokładnie przypatrzeć, nic się w tej niby wolnej Polsce nie zmieniło. W odniesieniu.

Brak komentarzy: