wtorek, 19 listopada 2013

Burdel

We wszystkich programach odbywa się od kilku dni darcie pierza. Z tego darcia wynika jedynie, że nic już nie widać wyraźnie. Jakby śnieg przysypał rzeczywistość naszą, ojczystą.
Rano, do śniadanka otwieram TV, godzina jeszcze ciemna, a tam - już drą. To powtórka z wczorajszego, wieczornego. Wracam po pracy, obiad kończę, otwieram znowu TV, i co? Znowu drą. I cały ten bałagan pierzasty za nasze pieniądze, bo i abonament płacimy obowiązkowy i za nieobowiązkową kablówkę też! Naród daje ciała, a politycy i media na tym robią kokosy.
I tak próbuję z tego medialnego lansu wszelkiej maści speców od dziedzin rozmaitych, a częstokroć nie mających (w moim mniemaniu) nic wspólnego z tematem dysputy, wyłowić cokolwiek, co rozjaśniłoby mi obraz. Co pozwoliłoby mi poukładać sobie te puzzle tak, żeby ten obraz był czytelny i wyrazisty, zrozumiały. Nic z tego! Układam tak, układam owak i wciąż widzę tylko ten sam burdel. Jakby nie dopasować tych kawałków - burdel. I jedno tylko widać wyraźnie, że to ja (między innymi!) wciąż daję d...
A nocami śni mi się całe stado alfonsów, o skądinąd powszechnie znanych twarzach, którzy zgarniają moją, ciężko zapracowaną forsę...


Brak komentarzy: