wtorek, 22 października 2013

Strach ma oczy

Towarzystwo wzajemnej adoracji? - Macierewicz & Company!

Wczoraj o mały włos, dosłownie o jedną sekundę oglądania TV, z mojego telewizora zostałby jeno stos odłamków. Na szczęście zapanowałam nad nerwami i opuściłam siedzisko i wkurzające widowisko.
Najpierw produkował się pan Błaszczak, później pan Hofman. W różnych programach, oczywiście.

Tak, czy owak, clou wywodów obu panów stanowi stwierdzenie, że( uwaga, uwaga!!!):

"Gdyby premierem był Kaczyński, Jarosław zresztą, a rządziłoby PiS, to:
primo - wrak samolotu poległego pod Smoleńskiem dawno już byłby w Polsce;
secundo - Polak z Greenpeace, uwięziony w Rosji po wtargnięciu na platformę wiertniczą już byłby wolny;

A w ogóle, to dzięki interwencji ś.p. Lecha K. Rosja nie zajęła Tbilisi...

Muszę w tym miejscu przyznać, że mnie było łatwiej ukoić nerwy w tym momencie - po prostu wyszłam z pokoju. Ale redaktor Morozowski... biedaczek...
Czekałam, trochę przerażona, że nie zdzierży, że przyłoży. Ja chyba bym przyłożyła. Może potrzebna mi jakaś terapia antystresowa, zapobiegawcza? Coraz wyraźniej jawiąca się i zdaje się - nieuchronna perspektywa rządów PiS, wykończyła mnie psychicznie już teraz, a co będzie, gdy stanie się faktem??? Strach się bać, doprawdy - STRACH SIĘ BAĆ!!!

Brak komentarzy: