piątek, 11 października 2013

Krętymi ścieżkami

myśl podąża...

Sama będąc ateistką mogę mieć w głębokim poważaniu te ścieżki, którymi podąża myśl hierarchów katolickich. Żal mi jednak maluczkich, dla których Kościół i jego patriarchowie byli jedyną ostoją bezpieczeństwa, prawdy i nadziei w tym popapranym życiu. Oni ufali, ufali bezgranicznie i bezkrytycznie. Niektórzy do tego stopnia boją się prawdy, że nawet wobec ewidentnych i bezspornych dowodów winy - zaprzeczają tej winie. Niełatwo pogodzić się z faktami, jeszcze trudniej zgodzić się na odebranie sobie wiary. Od pokoleń, od stuleci wmawiano im, że tylko ludzie wierzący, sumiennie wypełniający obowiązki narzucone przez rzekomych "apostołów" Boga, są przez tego Boga umiłowani.Co teraz mają myśleć, widząc i słysząc, że ci, którzy byli dla nich moralnym autorytetem, pouczali i grzmieli z ambony, straszyli piekłem i karą boską, sami tkwią w grzechu po pas, albo i głębiej?
Arcybiskup Michalik i wielu innych hierarchów posunęli się już nawet do tego, że winą za molestowanie seksualne dzieci obarczają te dzieci... Pewien proboszcz podczas mszy tłumaczy, że gdy mąż bije żonę, to ona powinna się spowiadać, bo przywiodła męża do grzechu. Krótko mówiąc winne są ofiary, nie kaci. Czekam już tylko na informację, że ci , których wymordowali hitlerowcy w obozach koncentracyjnych poszli do piekła, bo przywiedli swoich oprawców do grzechu.
Ten sam proboszcz stwierdził, że Franciszek na papieża się nadaje, nie ma odpowiednich predyspozycji.
Z ust wyznawców Rydzyka usłyszałam, że to z pewnością Żyd i mason. Znaczy ten Franciszek.
Najgorsza jest ślepa wiara. Odbiera zdolność samodzielnego myślenia i trzeźwej oceny faktów.
Najtrafniej to chyba spuentuje myśl S.J.Leca:
" Mógłbym nawet uwierzyć w Boga, tylko dlaczego tak dużo pośredników?"

Brak komentarzy: