poniedziałek, 24 czerwca 2013

Dołek, czy jakoś tak...

Zgorzkniały babsztyl! To ja.
Przejrzałam dzisiaj swoje ostatnie zapiski blogowe, z tego roku i aż boję się zerknąć głębiej jeszcze. No, coś okropnego po prostu!!! Żółć się ze mnie co chwilę wylewa, nie da się ukryć.
Zastanawiam się teraz nad przyczynami takiego czarnowidztwa, malkontenctwa i defetyzmu w ogólności. Co się ze mną dzieje? Nie wiem, może zwyczajnie jestem zmęczona?

Muszę się zastanowić nad sobą, przemyśleć to i owo, spróbować naprawić rozchwianą duszę. Może balsam jakiś? Łódź ratunkowa? Pomocna ręka?

Brak komentarzy: