czwartek, 23 maja 2013

Gdy "nieświęci" maszerują



Marsz przeciwko gwałtom?  Ta parada ekshibicjonistów w ogóle nie wyglądała na marsz! Raczej na Paradę Równości. Posłanka Pawłowicz popisała się nie lepiej, niż uczestnicy parady, była równie wulgarna i żałosna. Ani manifestacja, ani wypowiedź posłanki w niczym nie pomogła zgwałconym kobietom. Ale tak już u nas jest, liczy się tylko lans…
Takiego „wydarzenia” najlepiej nie komentować wcale.

środa, 22 maja 2013

Kołysanka dla posła



(…) Czy inicjatywa Polski bez PIT ma szanse powodzenia? Jak dotąd systemu poboru podatku dochodowego nie udało się skutecznie naprawić. - Projekt zmiany był, ale Sejm postanowił, że się nie będzie nim w ogóle zajmował - mówi Jerzy Bielawny z Instytutu Studiów Podatkowych.

źródło: WP.pl

Ustawa o pdof obowiązuje od 1991 roku. Tysiące razy była poprawiana, zmieniana. Przeszła operacje rozmaite: od usunięcia wyrostka, poprzez naświetlanie i chemioterapię, aż po wszczepianie nowego organu. Chyba nie ma nikogo, kto potrafi prześledzić koleje jej losu i ubrać w ramy czasowe pod kątem obowiązywania poszczególnych artykułów.

Mnie jednak najbardziej podoba się to, że sejm postanowił nie zajmować się tą ustawą. Bo i po co? Trzeba by było się trochę wgryźć w podatki, a w katastrofy, prawa partnerskie, aborcje, macierzyńskie uprawnienia wgryzać się nie trzeba. Wszyscy się na tym znają. Znakomicie się znają. I zawsze mają dużo do powiedzenia…

Moi drodzy reprezentanci narodu, ja się wam jednak dziwię… Nie ma drugiego takiego tematu, który lepiej ukołysze was do snu w poselskich ławach. Pamiętacie może książkę Joanny Chmielewskiej „Fotoplastykon”, taką dla młodzieży?  Było tam o tym, że niektórym wystarczy pomachać przed nosem książką do historii i natychmiast zasypiają. Z wami jest podobnie, tylko wystarczy pomachać projektem ustawy, która ma kolosalne znaczenie.
Kolorowych snów, kolorowych snów!!!

Obywatele trzeciego świata



Litwini uważają, że Polacy chcą ich cofnąć do epoki Średniowiecza. Czemu mnie ta opinia nie dziwi? Mimo, że nasi rodacy uważają, że takie głosy wynikają z powszechnej niechęci Litwinów do mieszkających u nich Polaków?
Polscy posłowie w parlamencie litewskim próbują przepchnąć ustawę antyaborcyjną. Jeszcze ostrzejszą, niż ta, obowiązująca w Polsce. Litewskie statystki ponoć wykazują systematyczny i znaczący spadek dokonywanych aborcji, mimo, że na Litwie są one wykonywane „na życzenie” kobiety. Żadne uzasadnienia zabiegu nie są potrzebne. Wprawdzie zdaniem lekarzy ginekologów na Litwie są rozpowszechnione, łatwo dostępne środki antykoncepcyjne, a wiele kobiet chce rodzić dzieci, bo pomaga im to w utrzymaniu miejsca pracy, co jest bardzo ważne  w obliczu kryzysu, ale polscy posłowie nie przyjmują tego do wiadomości.
Polacy wiedzą lepiej. Jak zwykle. I burmuszą się, że nie są już prawie nigdzie lubiani, ani mile widziani. Ze wszystkich stron świata docierają takie opinie, że Polacy to zacofani, przemądrzali i społecznie nieprzystosowani, nietolerancyjni obywatele Europy.  

Myślę, że te opinie mają mocne podstawy. To tylko my nie umiemy przyznać, że hamujemy postęp, że z uporem maniaków trzymamy się tradycji, że próbujemy implementować nasz światopogląd wszędzie, gdzie się tylko da, nie licząc się z nikim. Czym, w takim razie, różnimy się od obywateli krajów tzw. trzeciego świata? Niczym. Też jesteśmy z trzeciego świata, tego przesiąkniętego fanatyzmem religijnym. Po prostu.

piątek, 17 maja 2013

Wstrząsający list?

Jem śniadanko, przeglądam niusy na WP.pl. I cóż widzę? Tytuł: "Wstrząsający list otwarty księdza do premiera Tuska"

Zaglądam do artykułu, bo myślę, że ksiądz, jeżeli pisze wstrząsający list, to chyba musi mieć WAŻNY POWÓD, prawda?

Dosyć długi ten list. Bełkot jakiś, z którego wynikać ma, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zamach na TV Trwam i w ogóle na o. Rydzyka urządziła. Prawdę mówić, to uzasadnienia tej opinii w artykule się nie dopatrzyłam ani ja, ani wielu innych. Za to porównania do eksterminacji Żydów w czasie nie tak znowu odległym, to i owszem! Podobno, katolików w naszym pięknym kraju traktuje się jak tych Żydów i chce się zamykać w gettach. Oczywiście dlatego, że media nie zachwycają się o. Rydzykiem, tak w ogólności.
Jeden internauta pyta, gdzie tak blokują tę TV Trwam, bo u niego jest. Radio też.
U mnie też jest, wprawdzie nie oglądam, ale technicznie rzecz biorąc - jest. Mogłabym. Gdybym chciała. Ale nie mam ochoty. Zdarza się, owszem, że tam zaglądamy, ale to tylko po to, żeby zobaczyć, jak ta tv przekłamuje rzeczywistość, robiąc wodę z mózgu widzom.Jak naciąga wiernych swoich słuchaczy, okradając ich na każdym kroku, to akurat wiem dobrze. Mam teściów. Oglądają wyłącznie prawie TRWAM. Słuchają już naprawdę wyłącznie Radia Maryja. Płacą co miesiąc o. Rydzykowi przelewem. Kupują telefony, które po roku tracą przydatność do czegokolwiek, bo sieć przestaje działać. Kupują dekodery TV Trwam, wykonane domowym sposobem ( widziałam, co jest w środku!) i które psują się co chwilę. A wszystko dla dobra katolickiej rodziny. Ja myślę, że dla dobra o. Dyrektora, a nie tej rodziny. Tylko oni nie chcą w to uwierzyć. Bo przyznać się do głupoty jest bardzo trudno. Naprawdę bardzo trudno...
A, jeżeli chodzi o to ciemiężenie grup społecznych, o ten społeczny mobbing, to on w żadnym razie nie dotyka katolików, on dotyka wszystkich pozostałych obywateli.

piątek, 10 maja 2013

Dobrze gada?



Platforma się nie przejmuje sondażami?
Trudno, niech się nie przejmuje! Żeby się tylko nie zdziwiła w dniu wyborów. Pozostałe partie też powinny się przygotować, bo, jak pisałam jakiś czas temu, w wierszyku „Wina Tuska”:
„I, że w tych wyborach
wyboru znów nie mam (…)”

W moim przypadku, będzie to skutkowało spełnieniem obowiązku obywatelskiego, ale skreśleniem wszystkich kandydatów, jak leci. Nie ma ani jednego nazwiska, na które chciałabym oddać swój głos! Sądząc z rozmów z licznym gronem „krewnychiznajomychkrólika”, takich kart będzie więcej. Duuużo więcej. I wygra PiS.

Tak, PiS może spać spokojnie, bo elektorat tej partii jest niezmiennie, bezkrytycznie i dozgonnie zakochany w swoim wodzu. Patrzy weń, jak w święty obrazek, bo uwielbia modlić się do obrazków. To, oczywiście, kwestia przyzwyczajenia i  barejowskiej tradycji. 

Ciekawa jestem, czy ktoś jeszcze pamięta bajkę „Szelmostwa lisa Witalisa”?
Zawsze mi się wydawało, że to nie jest bajka dla dzieci, ale dla dorosłych, którzy zachowują się jak dzieci i ufają obietnicom, a nie dostrzegają czynów.

Lis Witalis, który:
(…) Miał rozumu za dziesięciu,
Toteż w każdym przedsięwzięciu
Wprawiał w podziw swoim sprytem,
Wyrobieniem znakomitym,
Orientacją doskonałą
I dowcipem, jakich mało!
A miał w sobie tyle dumy,
Jakby wszystkie zjadł rozumy. (…)

I, gdy nadszedł czas wyborów na prezydenta lasu:

(…)Lis spryciarzem był bezsprzecznie,
Więc o głos poprosił grzecznie,
Wszedł na pień i w słowach kilku
Tak powiedział:
- Zacny wilku,
I wy, wszyscy tu zebrani,
Tak przeze mnie szanowani,
Albo mówiąc wprost - zwierzęta!
Macie wybrać prezydenta.
Czyż jest ktoś, kto nie pamięta
Zasług lisa Witalisa?
W pięciu tomach ich nie spisać!
Otóż ja przed wielu laty,
Gdym był młody i bogaty,
W ciągu jednej tylko wiosny
Zasadziłem tutaj sosny,
Buki, dęby - niemal wszystko,
By zwierzętom dać schronisko!
Dla was szereg lat z zapałem
Drób w kurnikach hodowałem,
Dla was w chlewach tuczę wieprze,
Byście mieli życie lepsze.
Jestem waszym dobrodziejem,
A sam nie śpię, a sam nie jem,
Tylko myślę dniem i nocą,
Jak zwierzętom przyjść z pomocą...
Mruknął niedźwiedź do sąsiada:
- Co tu gadać - dobrze gada!
Szepnął borsuk: - Jaka swada,
Jaka dykcja i wymowa,
To przynajmniej tęga głowa!
A tymczasem lis po chwili
Ciągnął dalej: - Moi mili,
Nie namawiam, ale radzę:
Jeśli dziś otrzymam władzę,
Daję słowo, że zasadzę
W ciągu pięciu dni na piasku
Drzewa mego wynalazku.
Już nie szyszki, nie żołędzie,
Ale rosnąć na nich będzie
Schab surowy i pieczony,
Boczki, szynki, salcesony,
Mortadela i serdelki,
Mięs przeróżnych wybór wielki,
Nawet prosię w galarecie,
Jeśli tylko zapragniecie.
Wszystkim oczy aż zabłysły:
- Lis niezgorsze ma pomysły,
Niech zostanie prezydentem!
- Czy przyjęte? - Tak! Przyjęte!
Niedźwiedź objął go za szyję
I zawołał: - Niech nam żyje!
- Żyj nam, lisie Witalisie! -
Powtórzyły za nim rysie,
Kuny, tchórze i jelenie
Oraz całe zgromadzenie. (…)

Zwierzęta, co oczywiste, wybrały Witalisa prezydentem, bo przecież "co tu gadać, dobrze gada"  a co z tego wynikło?

Odpowiedź na to pytanie też jest w tej bajce. Mam tylko nadzieję, że w tej bajce Jana Brzechwy nie będzie już po wsze czasy odbijał się obraz polskiego społeczeństwa!

środa, 8 maja 2013

O, matko minionych kwartałów!

Matki IV kwartału 2012 roku piszą petycję do Premiera. Bo matki I kwartału roku 2013 wywalczyły sobie to, czego oczekują, czyli roczny urlop macierzyński. A one, czyli matki ubiegłorocznego IV kwartału też chcą taki urlop. Bo czują się gorzej potraktowane przez ustawę, która tym dłuuugim urlopem objęła matki rodzące dopiero pod koniec marca obecnego roku. A one też by chciały być rok na tym macierzyńskim. I brać zasiłek.

I mnie się to podoba. Zbieram podpisy pod petycją. I wzywam:

O, matki wszystkich kwartałów, wszystkich ubiegłych lat, łączcie się! Żądajmy rekompensaty za podłe traktowanie nas i naszych narodzonych przed laty dzieci!

 To nic, że nasze dzieci już są dorosłe, niech nam Premier Tusk odda zaległe płatne urlopy, bo my miałyśmy tylko 3 miesiące macierzyńskiego. A potem bezpłatne wychowawcze. Wszyscy czegoś żądają, dlaczego my siedzimy cicho?

Afera

Mieliśmy afery:
- Rywina, czyli "lub czasopisma"
- paliwową
- piłkarską
- ubezpieczeniową
- ileś tam afer korupcyjnych
- jeszcze inne, których już nie pamiętam

Komisje sejmowe lansowały się medialnie z wielkim zapałem, nic - oczywiście - nie wynikło z ich "pracy". Komisja Macierewicza nadal pracuje nad swoją ulubioną aferą brzozową, co jakiś czas epatując nas nowymi "dowodami zbrodni" , których nie ma.
Doszliśmy do tego, że największą aferą, aferą, która mogłaby nas naprawdę zaskoczyć, byłby brak jakiejkolwiek afery. Taki jeden miesiąc bez żadnego hitu medialnego. To dopiero będzie afera!


sobota, 4 maja 2013

Afirmacja



Atak alergii, w samym środku nocy, ma czasami swoje dobre strony. Około godz. 02:00 nocna cisza z pewnością nie była ciszą, przynajmniej w ścisłym tego słowa znaczeniu. Okna, jak okiem sięgnąć, były mroczne, nikt nie wałęsał się ulicami, raz tylko wkradł się dźwięk przejeżdżającego auta. Wszyscy ludzie zapewne pogrążeni we śnie. Ale nie ptaki, na pewno nie wszystkie ptaki! Noc przepełniona była dźwiękiem delikatnych dzwoneczków, cmoktań i pogwizdywań. Dźwięki przeróżne nakładały się na siebie, mieszały, tworząc swoistą harmonię, odbijając się echem od okolicznych budynków. Śpiew pełen tęsknoty, erotyzmu i ptasich pragnień. Samce nawoływały, próbowały uwieść samiczki, skrywające się wśród koron parkowych i osiedlowych drzew. Choć te drzewa jeszcze nie mają w pełni rozwiniętego listowia, chociaż są corocznie cięte, w ramach tak zwanej pielęgnacji, to najwyraźniej nie przeszkadza to ptasim amorom. Zew natury silniejszy jest, jak sądzę, od wybryków pogodowych i spóźnionej wiosny. Jeszcze nie kwitną bzy, jeszcze większość sadów dopiero budzi się do życia, lipom sterczą z nagich gałęzi tylko zawiązki liści, ale wierzby stoją wystrojone, wyczesane modnie – długie, proste włosy zwisają im do ziemi. Pewnie w tych właśnie zielonych wierzbach odbywają się ptasie schadzki. Dopiero blady świt je uspokaja, zmienia melodię ich pieśni, która z ballady miłosnej staje się wówczas odą do radości, wyśpiewywaną po nocnych, miłosnych uniesieniach, prawdziwą afirmacją życia.

czwartek, 2 maja 2013

Zziębnięta majówka przyszłej emerytki

Czy mi przeszkadza ten majowy ziąb?
Ależ skąd!
A, czy  tęsknię do słońca?
No, nie do końca!
..............................
Bo mnie, prawie tak,
jak w szprychy od roweru,
już jedno słońce wkręciło.
Słońce Peru...