czwartek, 25 kwietnia 2013

Niania i L-4, czyli skandal



Eh, te newsy na wp.pl…

Chyba zmienię przeglądarkę. Tyle, że nie jestem pewna, czy to cokolwiek zmieni, bo podejrzewam, że na innych portalach jest kropka w kropkę to samo. Najbardziej zaskakują mnie komentarze internautów, jak zwykle. Bo, że pismaki piszą dla samego pisania, to wiadome jest powszechnie. Chyba. Może się mylę?
Ale podpisy pod tekstami zadziwiają mnie:

 „Wiadomo po co ta afera z Gowinem. Gowin założy nową partię i potem będą z P.O. w koalicji. To wszystko ściema! Podobnie jak z Palikotem!”

A ja jakoś nie widzę tej koalicji PO-RP!? Może oślepłam, ale nie widzę.

W innym komentarzu każą przechodzić Gowinowi do PiS, jedynej słusznej partii. Ciekawe…ciekawe…

Inny tekst. Na temat odebrania rodzicom prawa do L-4 na opiekę nad chorym dzieckiem, gdy się zatrudnia nianię. Już w nagłówku jest „SKANDAL!”, a pod tekstem zaledwie jeden, jedyny, zdroworozsądkowy komentarz, reszta, to: Won z PO!, albo: Przepędzić tego ryżego Niemca!, itp. przemyślenia i przemyślonka.

I tylko ten jeden komentarz,  autorstwa zdaje się kobiety ( sądząc z nicku) , że przecież to chyba logiczne, że jak jest niania na etacie, za którą składki płaci ZUS, czyli całe społeczeństwo, to ten ZUS nie powinien jeszcze opłacać zasiłku opiekuńczego dla rodzica chorego dziecka. Albo niania, albo zasiłek, ale nie jednocześnie! Chyba, że do jednego chorego dziecka potrzebne są dwie osoby. A to by była nowość, jak mi się zdaje.
Siedzę teraz i myślę, jak naszym rodzicom udało się w trudnych bardzo czasach powojennego socjalizmu wychować nas, a nam później, w okresie transformacji wychować nasze dzieci? Bez ulg podatkowych, bez długich urlopów macierzyńskich, na bezpłatnych urlopach wychowawczych, bez niań i przy ówczesnych sklepach, w których artykułów dla dzieci nie było wcale, albo pojawiały się sporadycznie. Jak nam się udawało godzić marnie opłacaną pracę z tą opieką, szyciem i własnoręcznym dzierganiem wszystkiego, bez automatycznych pralek, bez gotowego jedzenia dla maluchów,  bez pieluch jednorazowych i w ogóle bez wszystkiego? Nawet zdobycie butelki dla niemowlęcia stanowiło wówczas nie lada wyzwanie. To jak sądzicie moi kochani komentatorzy, jak nam się udało was wychować?
Faktycznie, może macie rację, że  nie do końca nam to wyszło - sądząc po waszych komentarzach. Wydaje się, że nikt przy zdrowych zmysłach, pamiętający tamte lata, nie napisałby takich bzdur.

Brak komentarzy: