piątek, 15 lutego 2013

Jak kuba bogu



Zarzucają Palikotowi używanie wulgarnego i, mówiąc oględnie, niecenzuralnego słownictwa. Niby prawda, ale…
Czy kurestwo i burdel to nie są aby adekwatne słowa w odniesieniu? Słuchać już nie można tego bełkotu. Poseł Niesiołowski uważa, że przyznawanie marszałkom nagród wyższych, niż roczne przychody obywateli, naganne nie jest. Podobnie, zdaniem tegoż posła za dużo się mówi o pedofilii w kościele. A jest tyle innych ludzkich grzechów! – to też słowa posła Niesiołowskiego. Poseł Gowin nie wie, czy Anna Grodzka jest kobietą, czy mężczyzną. Pani marszałek ( marszałkini?) Nowicka twierdzi, że to nie prawda, że nie dotrzymała słowa! Ona tylko zmieniła zdanie! Sic!
Powiedziałam wczoraj do swojego ślubnego, że też właśnie zmieniłam zdanie na temat małżeńskiej wierności. On na to, że: Obiecałaś, obiecałaś! No, to ja na to: To co? Zmieniłam zdanie. I już!
Europoseł Kurski ni stąd ni zowąd też zmienił zdanie. Na temat nietykalności życia prywatnego. Jak europoseł Kurski był bulterierem Kaczyńskiego, to obsmarowywał kogo się da, a w szczególności z przeciwnej strony politycznej. I było O.K. A teraz wyszła na jaw filozofia Kalego, na modłę Kurską:
Kurski szkalować – nie grzech, Kurskiego szkalować – grzech!
Pani marszałek Kopacz wyjaśniała, że występuje w roli pracodawcy swoich wicemarszałków i wysoko ocenia ich pracę. Dlatego te nagrody im. A mnie się jakoś zdaje, że zarówno pani Kopacz, jak i wszyscy vice i cała reszta polityków to jakoś tak na publicznym garnuszku jest, czyli między innymi moim! I ja, jako jeden z pracodawców pani Kopacz, jakoś nie mogę się dopatrzeć tego wielkiego wkładu pań i panów z prezydium sejmu. Całego sejmu i senatu też, że o rządzie nie mówmy lepiej, bo wstyd. Ja to bym nawet postąpiła na odwrót: jaka praca i odpowiedzialność, taka płaca. A, że tam ani o pracy, ani tym bardziej  o odpowiedzialności mowy nie ma, to płaca powinna być minimalna. Co najwyżej minimalna!

I w sumie, to wcale się nie dziwię, że my wciąż w Ciemnogrodzie żyjemy. Związki partnerskie się nie podobają? Cóż… nie wiem, czy w ogóle w słowniku naszych parlamentarzystów jest takie słowo „partnerstwo”? Bo, że te, nadużywane przez posła Palikota, są w tym słowniku, to pewne! Wszyscy te słowa znają i doskonale rozumieją. Wszyscy, wybrańcy narodu. Oburzeni nazywaniem rzeczy po imieniu.


Brak komentarzy: