piątek, 22 lutego 2013

Uwiedziona dziewica

Tak się już w tym naszym, nieszczęsnym kraju zapętliło, tak zagmatwało, że biedny wyborca budząc się rano, to nawet nie wie, jakie sam ma poglądy! Głosował był na PiS, a tu ni to prawica, ni to lewica! Głosował na PO, a teraz konstatuje, że to "ni pies ni wydra, coś na kształt świdra", czyli cuchnie PiS-em na kilometr. Głosował na Ruch Palikota, a teraz się dowiaduje, że mu coraz mniej po drodze...
SLD marzy o ślubnym kobiercu, ale nie wie jeszcze z kim, a PSL lansuje się na zbawcę narodu i zaciera rączki.
Idę o zakład, że kolejne wybory wygra PiS. Bo ma jedyny, bez pamięci ( i bez rozumu) zakochany w swoim bożyszczu, elektorat. Jak ta dziewica w głuszy, co spotkała pierwszego faceta i od razu straciła dla niego i głowę, i cnotę. I choć on ją tłucze codziennie, to on wpatrzona weń, niczym w obrazek święty.

Ja też, przyznam szczerze, jak ta dziewica z uporem maniaka trzy razy głosowałam. Z tą różnicą, że ja na PO. I wcale nie dlatego, że tak się dałam zauroczyć, nie! Bo: "Taka głupia to już nie jestem, może głupia, ale taka to już chyba nie?"
Ale głosowałam, bo primo - spotkałam w lesie PiS i napędził mi takiego strachu, że do dzisiaj tchu nie mogę złapać, a secundo - miałam złudną nadzieję, że może PO nie będzie mnie kochać, może nawet będzie chadzać na dziwki, ale jednak do domu jakiś grosz przyniesie, bo ma tu swoje ulubione kapcie.
Tak to sobie wyobrażałam... I, że dla dzieci będzie sprawiedliwy, wszystkie jednakowo traktować będzie, a nie po uważaniu! Że, jak jednemu da 5zł kieszonkowego, to drugie z płaczem nie przyjdzie, że dostało tylko 2zł, albo i wcale. I, że jak się przypadkiem odmieniec jaki nam urodzi, to go nie będzie zamykał w piwnicy, tylko da żyć. A jak się nam te dzieciątka już nieco odchowają, to może chociaż z litości na jakieś Wyspy Kanaryjskie, albo choć do Ciechocinka wywiezie...

I tak to, dzisiaj nareszcie dotarło do mnie, że zostałam, jak wszyscy pozostali, uwiedziona i porzucona, samotna matka z dziećmi i bez perspektyw. A Wyspy Kanaryjskie to w kolorowym magazynie jeno.

Niedawno byłam na spacerze w lesie. Niedługo tam zabawiłam. Zza krzaków wyskoczyło  pięciu zbójców, jeden przypominał skunksa, drugi lisa, kolejny hienę, następny modliszkę, a ostatni, wypisz wymaluj - pluskwę. I każdy chciał mnie wykorzystać, mimo, że gołym okiem widać, że jestem lekko używana.  I kusili mnie  dobrobytem u ich boku, sprawiedliwością i dobrym traktowaniem po ślubie. Mój wygląd i wiek podobno nie ma żadnego znaczenia. Tu chodzi o głębokie uczucie, które drobiazgami się nie przejmuje wszak.
I ja wzięłam nogi za pas, bo wiem, że jak facet napalony, to wszystko obiecać gotów. Ale dotrzymać obietnic - o, to całkiem insza inszość. Ja już wiem, że facetom się czasem myli kochanka ze służącą. A najlepiej lubią mieć dwa w jednym. No tak... że jestem służącą, to zdążyłam zauważyć, ale żeby zaraz dawać d...?









sobota, 16 lutego 2013

nad naszom wsiom

(...) nad naszom wsiom
przeleciał meteoryt.
nad naszom wsiom
przeleciał no i zgasnoł (...)

tak mi się skojarzyło... była kiedyś taka kabaretowa piosneczka.

Asteroida przeleciała. Dużo hałasu o nic! A deszcz meteorytów spadł nad Uralem.
Już słyszę, jak PiS tudzież Radio Maryja ogłaszają, że to kara boska. Chyba otworzę dziś TV. Żeby nie przegapić, oczywiście!

piątek, 15 lutego 2013

Jak kuba bogu



Zarzucają Palikotowi używanie wulgarnego i, mówiąc oględnie, niecenzuralnego słownictwa. Niby prawda, ale…
Czy kurestwo i burdel to nie są aby adekwatne słowa w odniesieniu? Słuchać już nie można tego bełkotu. Poseł Niesiołowski uważa, że przyznawanie marszałkom nagród wyższych, niż roczne przychody obywateli, naganne nie jest. Podobnie, zdaniem tegoż posła za dużo się mówi o pedofilii w kościele. A jest tyle innych ludzkich grzechów! – to też słowa posła Niesiołowskiego. Poseł Gowin nie wie, czy Anna Grodzka jest kobietą, czy mężczyzną. Pani marszałek ( marszałkini?) Nowicka twierdzi, że to nie prawda, że nie dotrzymała słowa! Ona tylko zmieniła zdanie! Sic!
Powiedziałam wczoraj do swojego ślubnego, że też właśnie zmieniłam zdanie na temat małżeńskiej wierności. On na to, że: Obiecałaś, obiecałaś! No, to ja na to: To co? Zmieniłam zdanie. I już!
Europoseł Kurski ni stąd ni zowąd też zmienił zdanie. Na temat nietykalności życia prywatnego. Jak europoseł Kurski był bulterierem Kaczyńskiego, to obsmarowywał kogo się da, a w szczególności z przeciwnej strony politycznej. I było O.K. A teraz wyszła na jaw filozofia Kalego, na modłę Kurską:
Kurski szkalować – nie grzech, Kurskiego szkalować – grzech!
Pani marszałek Kopacz wyjaśniała, że występuje w roli pracodawcy swoich wicemarszałków i wysoko ocenia ich pracę. Dlatego te nagrody im. A mnie się jakoś zdaje, że zarówno pani Kopacz, jak i wszyscy vice i cała reszta polityków to jakoś tak na publicznym garnuszku jest, czyli między innymi moim! I ja, jako jeden z pracodawców pani Kopacz, jakoś nie mogę się dopatrzeć tego wielkiego wkładu pań i panów z prezydium sejmu. Całego sejmu i senatu też, że o rządzie nie mówmy lepiej, bo wstyd. Ja to bym nawet postąpiła na odwrót: jaka praca i odpowiedzialność, taka płaca. A, że tam ani o pracy, ani tym bardziej  o odpowiedzialności mowy nie ma, to płaca powinna być minimalna. Co najwyżej minimalna!

I w sumie, to wcale się nie dziwię, że my wciąż w Ciemnogrodzie żyjemy. Związki partnerskie się nie podobają? Cóż… nie wiem, czy w ogóle w słowniku naszych parlamentarzystów jest takie słowo „partnerstwo”? Bo, że te, nadużywane przez posła Palikota, są w tym słowniku, to pewne! Wszyscy te słowa znają i doskonale rozumieją. Wszyscy, wybrańcy narodu. Oburzeni nazywaniem rzeczy po imieniu.


czwartek, 7 lutego 2013

Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.



Poseł Godson. Czarnoskóry obywatel Polski. 
Obywatel Godson powiedział, że homoseksualiści, transseksualiści i inni, im podobni, to nie są jednak normalni, zwyczajni ludzie. Normalni są hetero i zawierają związki małżeńskie. A pozostali w mniejszym, czy większym stopniu są odchyleni od normy. Może nie dosłownie tak to sformułował, ale na to samo wyszło. I to odchylenie uzasadnia inne, mniej równe traktowanie.
I ja tak sobie teraz myślę, że kto, jak kto, ale właśnie poseł Godson powinien stanąć w obronie tych wszystkich, normalnych inaczej. Bo mnie się wydaje, że poseł Godson też jest normalny inaczej, wszak ciemnoskórzy obywatele w naszym kraju nadwiślańskim normą z pewnością nie są! Co wcale nie znaczy, że powinniśmy ich traktować gorzej, spychając na margines społeczny i odbierając prawa przysługujące pozostałym, czyli bladym twarzom. A, jak sądzę, poseł Godson nie raz i nie dwa zetknął się z ostracyzmem i wytykaniem palcami, że o jawnej agresji nie wspomnę. I powinien lepiej wczuć się w sytuację osób uwięzionych w obcym ciele. Bo to nie ich wina, że mają ciało innej płci, niż mózg. Podobnie, nie jest winą posła Godzona, że ma ciało ciemniejsze, niż większość Polaków. Taki się urodził. Większość ludzi ma także dwie nogi i dwie ręce, ale są tacy, którzy mają po jednej, albo nawet wcale. Statystycznie obywatel być może więc ma 1,5 nogi. Czy, w takim razie, dwunożni są odchyleni od normy?
 
Swoją drogą, to mnie denerwują manifestacje w rodzaju „parada miłości”. Całkiem tak samo, jak parady PiS-u, parady wojskowe, itp. Wychodzę jednak z założenia, że nikt mnie nie zmusza do udziału w nich, ani do oglądania ich w mediach. Wszelkie manifestacje, nawet manifestacje uczuć, są z gruntu podszyte fałszem. 

I tu przypomniał mi się mój stary wiersz, w klimacie manifestacji:

Manifestacje

Uczuć ostentacyjność
zawsze mnie niepokoi.
Prawdziwe namiętności
nie potrzebują afisza.
One, zwyczajnie - są.
Nie lubią publiczności,
nie oczekują poklasku,
ani pierwszego miejsca
na liście przebojów.
Żywią się ciszą i dotykiem.
Spokojnie bytują sobie
na maleńkim skrawku
naszej podświadomości.

Fatamorgana



Myślę sobie, że nieszczęście społeczeństwa polskiego polega na braku wyboru. Właściwie, to niby ten wybór jest,  teoretycznie nawet kilka alternatyw wyborczych. Ale – tylko teoretycznie. Wszystko jest fikcją, fatamorganą na pustyni nieuczciwości i oszustwa. Z daleka, słuchamy sobie, w domowym zaciszu, obietnic przedwyborczych i opinii na takie różne tematy, brzmiących jak szum oceanu. Oceanu, który lada chwila wyłoni się niechybnie zza horyzontu, przed oczami utrudzonego wędrowca. Obywatel może nawet ulec tej ułudzie. Jednak, gdy już przebrnie przez kolejną, gigantyczną wydmę piachu, ze zdumieniem spostrzega, że to nie był szum fal, ale dźwięk ruchomych piasków, które zdolne są go pochłonąć w okamgnieniu.
I tak to, te polityczne omamy, przeganiają wyborców przez piaszczyste wydmy, a oazy spokojności i obfitości wciąż jak na widnokręgu nie było, tak nie ma!

Polityczna gra, to gra pozorów. A czymże są obie izby naszego Parlamentu, czym są ministerialne komnaty? To są właśnie te oazy, których obywatel z utęsknieniem wielkim, a jednak próżno wygląda.

Dobrobyt jest dla polityków, społeczeństwu musi wystarczyć wyobraźnia.

piątek, 1 lutego 2013

Ciemnogród

Poseł Hoffman powiedział wczoraj w "Kropce nad i", że "posłanka Pawłowicz się broniła, dlatego mówiła tak ostro". To podobno z emocji. Monika Olejnik wielokrotnie próbowała zwrócić uwagę posła, że wystąpienie na sympatycznej pogadance z miłośnikami Radia Maryja (nie pamiętam w Mińsku, czy gdzie to było) trudno nazwać spotkaniem w obronie. Na sali było mnóstwo, niezwykle rozbawionych głupkowatym trajkotaniem posłanki Pawłowicz, słuchaczy i wielbicieli takiego języka. I nie wiem, co jest gorsze? czy wykształcona podobno posłanka obrażająca współobywateli, czy gawiedź zaśmiewająca się do rozpuku? Chyba jednak ta gawiedź. Nie mam problemu, żeby sobie wyobrazić tę publikę na miejskim rynku, na którym bogu ducha winien obywatel, nie pasujący do widzimisię zgromadzonej publiki, wstępuje na szafot. Myślę, że uśmiech na zgromadzonych wokół twarzach byłby równie radosny, jak na spotkaniu z posłanką Pawłowicz.

I to mnie boli. Tu jest właśnie Ciemnogród, Panie Cejrowski, a nie tam, gdzie pan go zwykle wypatruje.