czwartek, 10 stycznia 2013

Prędkość ponaddźwiękowa



Minister Nowak tłumaczył, niezwykle poważnie tłumaczył wczoraj tępym obywatelom, że rząd musi wytoczyć działa w postaci 300 nowych fotoradarów, bo Polacy jeżdżą z prędkością ponaddźwiękową. Podobno. Zresztą – pewnie, gdy tylko się da, jeżdżą naprawdę szybko. Tylko, że odcinków, na których się da jest tyle, co kot napłakał. Bo u nas, nawet na trasach  tzw. szybkiego ruchu, aż roi się od ograniczeń. Skutek jest taki, że znany mi skądinąd bardzo dobrze kierowca jadąc do Paryża poświęcił jeden dzień na przejazd przez Polskę, a drugi dzień na przejazd od jej granicy do Paryża. W sumie w trasie był 4 dni, z czego dwa w rodzinnych stronach. A zwiedził - można powiedzieć - całą Europę.
No, to będziemy walczyć o lepsze miejsce w rankingu liczby wypadków śmiertelnych na drogach. Podobno teraz zajmujemy w Europie niechlubne, ostatnie miejsce. I, zdaniem rządu, nie dlatego, że u nas organizacja ruchu drogowego jest do dupy, ale dlatego, że ta prędkość nadmierna taka. Rzeczywiście, prędkość musi być ogromna, skoro pokonanie odległości 30km do pracy zabiera nam poza godzinami szczytu +- godzinę. Czyli średnia prędkość nasza to 30km/h. Ponaddźwiękowa, doprawdy…

Ale cóż zrobić, nasi politycy, na tych luksusowych drogach polskich, śmigają bez przeszkód, nie zwracając uwagi na znaki drogowe. Immunitet. Mandaty im nie grożą, w przeciwieństwie!
Minister Nowak oświadczył na koniec, że z radością obejrzy dziurę w budżecie państwowym, powiększoną o niezrealizowane wpływy z mandatów. A ciekawa jestem, co na to minister finansów?

Brak komentarzy: