czwartek, 31 stycznia 2013

straszne sny

Miałam tej nocy straszny sen. Przyśniło mi się, że studiowałam na uczelni, na której wykłada posłanka Pawłowicz. Brrrr... dobrze, że to tylko sen!

piątek, 25 stycznia 2013

Bez różnicy

Czym różni się premia od paznokcia? - Niczym, jedno i drugie można komuś obciąć.

Rozmowa z ministrem


Minister Nowak: Rząd nie dlatego zaostrza przepisy drogowe i stawia kolejne fotoradary, żeby było więcej wpływu do budżetu! Wszystkie pieniądze z mandatów pójdą na budowę dróg. Będą wpływy z mandatów, to będą nowe drogi. Nie będzie wpływów, to nie będzie dróg!

Ktoś kiedyś ministrowi Nowakowi zada pytanie, a rozmowa będzie wyglądała mniej więcej tak:
- Redaktor: Dlaczego nie wybudowano ani jednego kilometra drogi w ostatnim roku?
- Minister Nowak: To wina kierowców! Za mało wpłynęło pieniędzy z mandatów. Niestety, kierowcy jeździli zbyt wolno...
- Redaktor: To jaki, nowy pomysł na rozwiązanie problemu ma rząd?
- Minister Nowak: Zamierzamy ograniczyć prędkość maksymalną na wszystkich drogach. Do 20km/h.

Tak prawdopodobnie będzie wygląda "Kropka nad i" za rok, albo dwa.

czwartek, 24 stycznia 2013

Kreatywna rachunkowość



Walka z kryzysem nie polega na oszczędzaniu, jak się niektórym, maluczkim wydaje! Walka z sypiącą się gospodarką polega na rozdawaniu publicznych pieniędzy krewnym i znajomym królika. To przecież logiczne, proste, jak dwa razy dwa! Każdy z vice (marszałków) dostał 40.000zł. A to tylko premia, dodatek do pi razy oko 120.000zł dochodu rocznego z tytułu zasiadania. Sama premia to więcej, dużo więcej, niż większość obywateli ma dochodu rocznego, na dodatek brutto. 
Wiadomo, obywatel taki z tego dochodu brutto musi utrzymać rodzinę, poopłacać wszystkie rachunki, które nawiasem mówiąc zżerają mu połowę tego dochodu! Musi jakoś dotrzeć do pracy, żeby ten dochód uzyskać. No, właśnie – koszty uzyskania ma w najlepszym wypadku w kwocie bliskiej 1700zł w skali roku. Jak nie może do pracy dojechać komunikacją publiczną, to ma do d… w związku z tym. Bo, bilety imienne, okresowe może w pełnej kwocie odliczyć od swojego przychodu, ale rachunków za paliwo do autka już nie może. I to paliwo nierzadko kosztuje go około 5000zł rocznie, a bywa, że więcej. Obywatel wszak nie ma przydzielonego auta z kierowcą, na koszt społeczeństwa, czyli wszystkich,  podobnych mu obywateli! 
Obywatel liczy te drobne od pierwszego do pierwszego, a do pierwszego starcza mu tylko pod warunkiem, że wypłatę ma pod koniec miesiąca… Inaczej, nie ma mowy! Nie starczy.



I ten obywatel jest coraz bardziej wkurzony, bo zaczyna rozumieć, że ktoś go robi w bambuko. Obywatel zaczyna dostrzegać (nareszcie!), że ma na utrzymaniu nie tylko rodzinę swoją, podstawową komórkę społeczną, ale też, a właściwie – przede wszystkim – kilkuset darmozjadów w dwu izbach, jeszcze więcej podobnych w licznych ministerstwach, a ponadto kilka bardzo licznych grup tubylców, zjednoczonych w związkach zawodowych rozmaitej maści. I obywatel dochodzi do wniosku, że już nie zdzierży.

Oby tylko o tym, spóźnionym wniosku nie zapomniał w codziennej krzątaninie!

Lepsze wnioski spóźnione, niż żadne!



Jakoś tak mi się wydaje, że nasi politycy są jak buchalterzy. Ci – kreatywni.

wtorek, 22 stycznia 2013

"Dekadencja"



Się nie wykpisz! Nie da rady!
(w kadrach rzecz nie do ukrycia)
Minęło kolejne pół dekady
życia. Babskiego życia!

I chociaż bardzo byś chciała,
mniej lat przecież nie będzie,
Natura nie jest doskonała,
do przodu tylko czas pędzi.

I to jest dobrze, być może,
bo powiem Ci tylko tyle,
że chyba niekoniecznie
powtórzyć wszystkie chcesz chwile?

Już wiosna, a po niej lato,
jesień też się nie utrzyma,
bo zaraz jej depcze po piętach
mroźna i groźna, zła zima.

I tak to, rok po roku
fortuna kołem się toczy,
to zimno, to znów gorąco,
aż pot zalewa ci oczy.

Bo całe życie, na przemian,
to grają nam bluesa, to reggae!
A może nadeszła pora,
by zagrać im coś od siebie?

piątek, 18 stycznia 2013

Zima



                                          fot. J.K.

I znów pada śnieg...
 
a na Mazowszu znów pada śnieg
w zielonych jodłach gaworzą ptaki
a w polityce wciąż kłótnie i gniew
w tle czysty świat
biały i piękny taki


Uziemienie

Dreamliner uziemiony. A taki miał być piękny. Amerykański...

Pychotki



Natura wciąż mnie zadziwia. Ostatnio w naszej firmowej, ptasiej stołówce ruch był prawie żaden. Z rzadka pojawiał się jakiś gość i to tylko przelotnie, na krótko. Skubnął coś, poleciał i tyle go widzieli. Pod karmnikiem dywan z ziaren, teraz przykryty świeżym śniegiem. A karmnik pełen jedzonka! Od nowego roku nie było na co popatrzeć. Zastanawialiśmy się, gdzie podziali się nasi stali goście? Przecież mróz i śnieg, a tu ruch, jak w nadmorskiej budce z lodami zimą. Wszystko wyjaśniło się dzisiaj. Specjalna mieszanka nasion, zakupiona przez nas pod koniec roku, o sugestywnej nazwie „karma dla ptaków zimujących”, została rano wymieciona pędzelkiem, a do karmnika nasypałyśmy łuskanego słonecznika. Po kwadransie już byli pierwsi stołownicy – sikorki. Nim minęło pół godziny, a karmnik pękał w szwach. Ci ptaszkowie, dla których zabrakło miejsc w środku, niecierpliwie podrygiwali na daszku, strząsając zeń czapę śniegu przy okazji. Ni stąd ni zowąd pojawili się niemal wszyscy: wróble, sikory, drozd kwiczoł, grubodzioby, dzwońce, sójka, ciekawska sroka złodziejka, a nawet zięba. O wielkich, przepysznie wystrojonych bażantach nie wspominając. Ruch, niczym w socjalistycznym, mlecznym barze. Rozmyślamy teraz, jaką infolinię uruchamiają te fruwające dinozaury, że wieść rozchodzi się lotem błyskawicy. I czy nie jest fascynujące takie grymaszenie?  W mieszance głównym składnikiem są ziarna zbóż, najwyraźniej nie jest to ich ulubione danie. A nielubiane są do tego stopnia, że nawet mróz nie jest w stanie zmusić głodomorów do konsumpcji. 
O, słonecznik, to całkiem insza inszość!!! Pychota! No, delicje po prostu, delicje!

poniedziałek, 14 stycznia 2013

WOŚP 2013



Poseł Girzyński nie wspiera WOŚP, bo nie ma zaufania. Ja wspieram, bo to jedyna fundacja, do której to zaufanie mam. Bo widzę efekty. Bo w każdym niemal szpitalu, na drogach też, widzę dowody, że moje pieniądze są przeznaczane na najszlachetniejszy cel. Widzę sprzęt medyczny ze znakiem WOŚP, mijają mnie karetki z tym znakiem. Widzę niesłabnący zapał  kasjerek LIDL, cieszących się, że co roku zbierają kilka milionów i, że było warto, jak zwykle.

Poseł Kurski zamiast na WOŚP, dał 200zł na tacę. Nie bardzo rozumiem przesłanie posła, wyrażone w niedzielnym programie TVN24. Czy poseł chciał powiedzieć, że jak dał księdzu, to wspomógł potrzebujących??? I nie wiem, czy się z tego śmiać, czy nad tym płakać. Może ktoś mi wytłumaczy?

I, podsumowując awanturę wywołaną słowami Jurka Owsiaka o eutanazji, trzeba zauważyć, że murem stoją przy nim wpędzeni w lata Polacy, jakoś nie dali sobie wmówić, że tegoroczna zbiórka ma na celu eksterminację staruszków! Nie wiemy jeszcze ile się udało w tym roku zebrać, ale wiemy, że dużo więcej, niż w poprzednich latach. Ciekawa sprawa… Doprawdy.

piątek, 11 stycznia 2013

Obrazki

Jest zima. Ciemno, zwłaszcza o godzinie, którą nie wszyscy mają na zegarku. Stoję sobie na ulubionym rogu i czekam - może się trafi? Chodnikiem dla pieszych jedzie traktorek niewielki, z przyczepką. Powoli bardzo jedzie. Na przyczepce góra piachu. Na górze piachu pięciu chłopa w kufajkach siedzi. Jeden chłop dzierży w dłoni szufelkę, taką, jaką mój dziadek wygarniał niegdyś popiół z węglowej kuchni. I ten chłopina, ową szufelką nabiera piach i, tak całkiem od niechcenia, robi: ssssiuuu! I "rozpyla" ten piach nad chodnikiem. SSssiuuu! I znowu piaskowa mgiełka poleciała.
O 5:30 to ja normalnie ledwie stoję na tym rogu, ziewam przeokrutnie, bo człowiekowi ( a nawet babie!) spać się chce. Ale ten widok nowoczesnych urządzeń do walki z zimą tak mnie rozbawił, że senność odeszła w niepamięć. A natychmiast przypomniała mi się relacja z naprawy pasa startowego na lotnisku w Modlinie. Brygada fachowców, która na kolanach ostukiwała młotkami popękaną nawierzchnię. Grunt to postęp techniczny. Po polsku.

czwartek, 10 stycznia 2013

Prędkość ponaddźwiękowa



Minister Nowak tłumaczył, niezwykle poważnie tłumaczył wczoraj tępym obywatelom, że rząd musi wytoczyć działa w postaci 300 nowych fotoradarów, bo Polacy jeżdżą z prędkością ponaddźwiękową. Podobno. Zresztą – pewnie, gdy tylko się da, jeżdżą naprawdę szybko. Tylko, że odcinków, na których się da jest tyle, co kot napłakał. Bo u nas, nawet na trasach  tzw. szybkiego ruchu, aż roi się od ograniczeń. Skutek jest taki, że znany mi skądinąd bardzo dobrze kierowca jadąc do Paryża poświęcił jeden dzień na przejazd przez Polskę, a drugi dzień na przejazd od jej granicy do Paryża. W sumie w trasie był 4 dni, z czego dwa w rodzinnych stronach. A zwiedził - można powiedzieć - całą Europę.
No, to będziemy walczyć o lepsze miejsce w rankingu liczby wypadków śmiertelnych na drogach. Podobno teraz zajmujemy w Europie niechlubne, ostatnie miejsce. I, zdaniem rządu, nie dlatego, że u nas organizacja ruchu drogowego jest do dupy, ale dlatego, że ta prędkość nadmierna taka. Rzeczywiście, prędkość musi być ogromna, skoro pokonanie odległości 30km do pracy zabiera nam poza godzinami szczytu +- godzinę. Czyli średnia prędkość nasza to 30km/h. Ponaddźwiękowa, doprawdy…

Ale cóż zrobić, nasi politycy, na tych luksusowych drogach polskich, śmigają bez przeszkód, nie zwracając uwagi na znaki drogowe. Immunitet. Mandaty im nie grożą, w przeciwieństwie!
Minister Nowak oświadczył na koniec, że z radością obejrzy dziurę w budżecie państwowym, powiększoną o niezrealizowane wpływy z mandatów. A ciekawa jestem, co na to minister finansów?