poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Na prokurenta


Satyra „Na prokurenta”

Hej, ludziska, krzyczmy – hurra!
Przyszedł wreszcie  per procura!
Per procura – informatyk,
co wypłatę chce „na raty”.

Przyszedł, napsuł i namieszał,
komputerki pozawieszał,
specjalista od postępu,
od okienek „brak dostępu”.

Tam coś urwie, tu odkręci,
coś wyleci mu z pamięci,
gdzie zasiądzie, tam coś pisze,
(zawsze cudzym długopisem).

Tu w czymś gmera, a w bok zerka,
czy nie widać gdzie cukierka?
Zaraz potem chce kawusi,
bo go po cukierku dusi.

I tak co dzień, tydzień cały,
efekt pracy niebywały:
Per procura kawkę miesza,
a komputer się zawiesza…

 to dalszy ciąg korespondencji  mejlowej z Prokurentem, moim ulubionym obiektem zgryźliwości, ale nie tylko!

piątek, 27 kwietnia 2012

Wieczny odpoczynek

Długi weekend widać na drogach już dziś, w piątek. Bez problemu wyjechaliśmy z naszego miasteczka. Jednak to dopiero początek. Cały przyszły tydzień będzie próbą cierpliwości. Znajoma powiedziała wczoraj, że w Ł. przychodnia rejonowa nie będzie czynna w ogóle. Powód, oczywiście - długi weekend! Szanowni Państwo, mieszkańcy Ł., wszelkie dolegliwości odkładamy na potem, znaczy po 6 maja. Kto przewiduje chorobę, prosimy już dziś, czyli 27 kwietnia pomykać do lekarza, bo przez najbliższe 9 dni personel miejscowej przychodni wypoczywa.
Tu mam propozycję, aby ten wypoczynek personelu był pełny, prosimy zarządzić wolne w:
- szpitalach,
- pogotowiach ratunkowych,
- straży pożarnej,
- policji,

- stacjach paliw,
- elektrowni,
- komunikacji publicznej,
- sklepach od najmniejszych do największych,
- restauracjach i barach,
- wodociągach,
- telefonii komórkowej i stacjonarnej,
- telewizjach wszelkiej maści,
- rozgłośniach radiowych,
i wszystkich innych instytucjach, w których nigdy długich weekendów nie było i - jak się zdaje - nigdy nie będzie.

Tylko wtedy będziemy mieć równość obywateli wobec prawa, w tym wypadku wobec prawa do długiego wypoczynku.
Kurza twarz!!! To dopiero chory kraj... Nic dziwnego, jaka opieka zdrowotna, takie zdrowie narodu.

piątek, 20 kwietnia 2012

Klauzuli sumienia cd.

Dzisiaj na poważnie. Ja proszę, by stworzyć projekt ustawy pt. ustawa o sumieniu katolickim. 
I proszę, by w tejże ustawie znalazły się zapisy o obowiązkowych wyrzutach sumienia i kajaniu się za grzechy. Chodzi mi szczególnie o winy wobec bliźnich, rodaków.  Bo w tym katolickim kraju, w którym mało kto może przyznać się do niereligijności, albo do innego wyznania, jakoś sumienia milczą. Milczą, gdy karmi się nas wędlinami, chlebem powszednim, itp. nafaszerowanymi solą przemysłową. Milczą, gdy karmią nas zakażoną mączką jajeczną, gdy sprzedaje się nam wyroby seropodobne, soki sokopodobne, oferuje do konsumpcji ogórki szklarniowe lub pomidory, albo sałatę zerwaną przed upływem karencji po spryskaniu chemikaliami. Sumienia nie widzą też truskawek, które podobno są "niepryskane", a wywołują ciężkie alergie. Być może oszustwa wobec krajowców nie są uważane za grzech. Ostatecznie przecież ksiądz przyjmuje datki na tacę, albo po kolędzie od biednych emerytów, ledwie wiążących koniec z końcem. I myślę, że też żadnych wyrzutów sumienia nie ma. Nie słyszałam tylko, żeby ksiądz ofiarował cokolwiek takim emerytom, oprócz oczywiście: "z bogiem, duszyczko!"
A co z klauzulą sumienia kościoła, który pozwala, by kontakt z dziećmi mieli księża pedofile?Coś mi się wydaje, że grzech grzechowi nierówny...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Klauzula sumienia?


Klauzula sumienia?
Podoba mi się taki pomysł! Bardzo! Tylko rozszerzyłabym go na inne specjalności zawodowe, nie tylko dla farmaceutów. Na przykład: ratownik medyczny powinien móc odmówić udzielenia pomocy, bo uważa, że „wola boska”, a do wyroków boskich wtrącać się nie należy. Albo sędzia odmówić ukarania bandyty, bo tylko bóg może decydować czy ktoś jest winny, czy niewinny. A nauczyciel mógłby nie stawiać dwój, bo nie wolno krzywdzić dzieci. A sprzedawca w MacDonalds nie sprzedawałby hamburgerów, bo uważa, że są szkodliwe dla zdrowia. I wszyscy, wyżej wymienieni braliby pieniądze za to, że wykonują swój zawód. W końcu przecież już w zamierzchłej epoce w naszym ojczystym kraju mawiało się:
Czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy!

To widać już taka, nasza, gumisiowa tradycja…

środa, 18 kwietnia 2012

Zła passa

Czy kiedyś się skończy ta zła passa? Od listopada ubiegłego roku uczęszczam chyba już tylko na pogrzeby...
Najpierw ojciec, potem jeden kolega z pracy, miesiąc później drugi kolega, w ubiegłym tygodniu 22-letni syn kolegi, a teraz brat męża. Na dodatek na obczyźnie. Sam, jak palec.
Nie pojechał się lansować, pojechał zarobić na chleb. Bo tu, w ojczystym kraju, nie było pracy.  Nikt jednak o nim, ani o innych podobnych ofiarach walki o byt nie wspomni. Nikt się nie będzie upominał o wyjaśnienie przyczyn śmierci, nikt nie wypłaci jego dzieciom setek tysięcy złotych, w ramach rekompensaty... Nikt! Bo w tym, obrzydliwym kraju nie ważni są obywatele, ważni są tylko politycy. Czasem myślę, że uważają się za nadludzi, na których głupi ludek ma obowiązek harować. I którym ma obowiązek wierzyć. Otóż nic z tego! Mam was głęboko, panowie politycy z waszym  rozdmuchanym Smoleńskiem. Na początku, zaraz po katastrofie, żal mi było wszystkich bez wyjątku, a dziś? dzisiaj żal mi tylko członków załogi  i rodzin ofiar Katynia. Reszty już mi nie jest żal, wcale! Trzeba było siedzieć na d... i wziąć się do pracy, uczciwej pracy.

piątek, 13 kwietnia 2012

Mają mnie za idiotkę?

Zdaje się, że politycy mają mnie za idiotkę. W sprawie emerytur i nie tylko.
Smutny spot reklamujący pomysłową reformę emerytalną przemawia do mnie powagą i zbiorową, wielopokoleniową akceptacją nieuchronności. Epatuje widokiem licznych postaci, mniej lub bardziej wpędzonych w lata, a tylko jednym, czy drugim dziecięciem. Że niby będzie brak rąk do pracy na tych staruszków, którzy - wedle słów polityków - żyją coraz dłużej. Być może ...
Tylko jakoś to się kłóci ze statystyką GUS. Bezrobocie rośnie, a nawet gdyby nie rosło, to i tak ponad 10% ludności w wieku "roboczym" pozostaje bez pracy, a już z całą pewnością bez składek od zarabianych na czarno złotówek. A to znaczy, że spadek liczby ludności powinien spowodować spadek bezrobocia, mniejsze wydatki na niepotrzebne urzędy pracy, czyż nie? Oszczędności,oszczędności krótko mówiąc.
Znaczy - kłamstwo polityków.
Kolejne, to coraz dłuższe statystyczne życie. Może ci, którzy dożywają emerytury żyją dłużej, niż kiedyś. Może... Ale, znowu z tych statystyk GUS wynika, że coraz większa grupa nie dożywa. Ktoś musi kłamać, nie da się pogodzić coraz większej liczby zgonów z powodu raka, zawału, udaru, cukrzycy, etc...z coraz dłuższym życiem na emeryturze.
I kolejne kłamstewko: Podobno my składamy się na świadczenia obecnych emerytów, a wcale nie na swoje. To po jaką cholerę ta biurokratyczna bzdura, polegająca na:
primo: indywidualnych wyliczeniach składek i osobistych kontach;
secundo: miliardowych wydatkach na oprogramowanie Płatnik, do ewidencjonowania składek na tych indywidualnych kontach;
tertio: tych, fikcyjnych wobec tego, co wyżej, miejscach pracy biurokratów zusowskich?
Nie wiem, który już raz powtarzam, że moje składki są moje, podobnie jak moje dochody osobiste.
Następne kłamstwo jest gigantyczne i niewiarygodne:
RÓWNOŚĆ OBYWATELI WOBEC PRAWA
Tak mówi Konstytucja RP, to powtarzają wszyscy politycy od lewej do prawej i na odwrót. Pustosłowie to  jest, bo w następnym zdaniu już występują równi i równiejsi.

Drodzy politycy - nie dam się nabrać na wasze kłamstwa!!!!!

czwartek, 12 kwietnia 2012

Co jest na Rzeczy?

Pragnę zauważyć,
aczkolwiek- nieśmiało,
że gdy Ktoś się mieni
Największym Patriotą
swego kraju imię
znać by wypadało,
by się nie okazać
Największym Idiotą!
O co babie chodzi?
- ktoś może zapytać -
a o to, że Polska
to
RZECZPOSPOLITA!!!

To tak a propos powtarzania z uporem maniaka, że będzie jeszcze:
IV RZECZYPOSPOLITA

Któż to powiedział wieki temu, że:
"Takie będą Rzeczpospolite,
jakie ich młodzieży chowanie"

No, właśnie... jakoś tak... Ale co on tam wiedział był! Największy Patriota wie lepiej.

niedziela, 8 kwietnia 2012

łzawe miniaturki

obeschły miłości resztki
z ostatnimi łzami
i co teraz będzie? z tobą?
ze mną? z nami?

jak co roku, w maju
znów zakwitnie bez
tak chce mi się płakać
lecz już nie mam łez...

lat mi wciąż przybywa
świat też się starzeje
ja - szybko, on - wolno
czemu tak się dzieje?

sobota, 7 kwietnia 2012

Karp na szaro

Życie zwykle przypomina
karpia, zrobionego na szaro,
a długie jest mdłe okrutnie,
jak rozgotowany makaron.

Sensu w nim szukać próżno,
nawet z nadzieją i wiarą,
jest tylko wypełnioną próżnią,
a człowiek tej próżni ofiarą

I nawet u kresu żywota,
gdy anioł śmierci u progu,
komu urągać wtedy -
diabłu? Czy może - bogu?

Bo, za co dziękować mamy?
Za płonne marzenia, za łzy?
Może się mylę... Może...
To nie ten świat jest zły?

Może to tkwi w nas samych,
ten brak radości z życia?
Może też nie każdemu
pisane uroków odkrycia?

Może nie każdy się rodzi,
by dawać innym radość?
Eh, dobrze byłoby wiedzieć,
kiedy powiedzieć: Dość!

Tak bardzo tęsknię za dzieciństwem...
Wtedy, tak dawno temu, życie zdawało się mieć jakąś perspektywę, może nawet - ten poszukiwany sens. Wszystko było proste i zrozumiałe. Nawet zmartwienia były jakieś  inne, drobne, nieistotne...
Była rodzina i, sądziłam, każda przeszkoda, a przecież było ich wiele, da się pokonać, usunąć z drogi. I udawało się, bo nam zależało. Pamiętam, bałam się, że Mamy kiedyś zabraknie. Dzisiaj mogę odtworzyć w pamięci ten lęk, chociaż teraz wiem już, jak to jest, gdy - zabraknie. Żeby nie wiem jak bardzo się starać, próbować z całych sil, potem, znaczy po stracie rodziców, już nic nie jest takie samo. Nie jest też proste, ani możliwe. Myślę, że chyba już nigdy nie będzie. Żyjemy wśród ludzi, podobno bliskich... Tak się zwykło mówić, uważać. Że mąż, albo żona, dzieci, może wnuki? To prawda... Tylko świadomość, że już nikt nas nie kocha, dla nikogo nie jesteśmy ważni z jedynego tylko powodu, z samego faktu istnienia, uwiera gdzieś, w najciemniejszym kąciku duszy. Mąż, czy zona, to w końcu człowiek obcy. Oczekiwanie, że będzie mu (jej)na nas zależało dlatego tylko, że jesteśmy - jest nieuzasadnione. Dzisiaj jesteśmy kochani (?), a jutro? Nadużywanie słowa "kocham" jest wszędobylskie. I nie ma nic, ale to nic wspólnego z tym, co ma stanowić jego treść. To tylko słowo, słówko. Nic nie znaczący przerywnik. Że - dzieci? O, to jeszcze większa bzdura! Dla dzieci jesteśmy źródłem. Wygodnym, bezpłatnym dostawcą dóbr materialnych i usług. I tyle!
Najwyraźniej to się czuje, gdy coś idzie nie tak,coś zaburza ustalony, stabilny porządek. Kto wówczas was wesprze? Nikt. Nie ma nikogo, do kogo można się zwrócić, komu wyżalić, ani na kogo liczyć. Taka samotność palca w ciasnej rękawiczce. I w takich chwilach brak oparcia, brak kogokolwiek, kto samą swoją obecnością, wcale niekoniecznie działaniem, przyniesie nam ulgę - są wyjątkowo wyraźnie widoczne i odczuwalne. Może to sygnał? Może znak, że zrobiło się swoje i pora zejść ze sceny? Ostatecznie przecież życie tak naprawdę nie ma żadnego sensu. Żadne, pojedyncze istnienie się nie liczy. Liczy się tylko łańcuszek życia, który powinien w jakimś momencie pęknąć tak, by zostało tylko to ostatnie, przypięte do teraźniejszości oczko.

piątek, 6 kwietnia 2012

Cuda, cudeńka...

 Lekarstwa na chandrę, na jesienny spleen i w ogóle, jak się nie uśmiechnąć, otwierając rankiem oczy, gdy wzrok spocznie na takich, przepełnionych słonecznym blaskiem mandalach, jak te na stronie malowane? Albo, smakując aromatyczną kawusię zadumać się nad wyobraźnią twórcy ceramiki, która nawet nazwy, nadane przez autorkę, ma radujące serce...

ceramika-renata-pieczonka.blogspot.com
O, ja tę salaterkę muszę mieć!!! Jest tak urodziwa, że aż mi brak słów. Trudno, najwyżej nie kupię butów...
malowane-renata-pieczonka.blogspot.com
A ten obraz już sprzedany, kupiła moja Koleżanka, też jej dech zaparło z zachwytu i nie zdzierżyła - kupiła.

Bo, te cuda, cudeńka można sobie nabyć w bardzo przystępnych cenach! Wiem, bo już parę nabyłam! Na przykład ten talerz, na którym spoczywają wielkanocne pisanki, kilka postów wcześniej. W naturze wygląda o wiele  atrakcyjniej, niż na fotografii z telefonu komórkowego. Jakby na kamienną posadzkę spadły, strącone przez wiosenną wichurę ledwie narodzone liście - bezładnie, lekko, nieregularnie, bezpretensjonalnie....

wtorek, 3 kwietnia 2012

W żywe oczy

Kłamstwo ma krótkie nóżki...
I stało się, jak zwykle zrobią nas w trąbę. Pawlak ugrał KRUS, mundurówki jeżeli nawet ktoś ruszy, to dopiero za wiele, wiele lat, a my już sobie będziemy pracować do śmierci.  A nasi wybrańcy narodu się cieszyć będą. Ze statystyk wynika, że 1/3 spośród nas nie dożywa emerytury wcale... Nie potrzeba nam roczników, wystarczy rozejrzeć się wśród krewnych i znajomych królika - do osiemdziesiątki i więcej dożywają tylko nasi protoplaści, my  umieramy w kwiecie wieku. Umieramy, bo jest odwrotnie, niż głosi obecna propaganda: nie leczymy się, ani o siebie nie dbamy. Nie mamy na to czasu, ani pieniędzy, bo kolejki do lekarzy są dokładnie obsadzone przez emerytów i rencistów dysponujących nadmiarem wolnego czasu.
Zatem wszystko to, co się teraz mówi w mediach, jest gigantyczną szopką. Oszustwem i manipulacją. Nie rozumiem tylko, na co politycy liczą? Czy na to, że będziemy udawać Greka? Ja nawet chętnie, pod jednym wszakże warunkiem - że zarabiać będę jak Grek w czasie bankructwa kraju. Wtedy sobie odłożę na tę emeryturę sama, bez łaski. I będę odkładać w pończochę, żeby nikt, ale to nikt nie położył łapy na moich pieniądzach. Szczególnie - żaden rząd! Żeby ich nikt już nie mógł rozdawać na prawo i lewo każdemu, kto ma większe bicepsy i lepiej się rozpycha.
Czego życzę politykom z okazji zbliżających się świąt?
Nie chcieliby wiedzieć...

Otóż życzę wam, moi cwani politycy:
WSZYSTKIEGO TEGO, CO MI NIEMIŁE, A  CO MAM DZIĘKI WASZYM WYSIŁKOM!