poniedziałek, 23 maja 2011

Też mogę pokazać

Wszystko fajnie, wiosna w pełni, pachnąco, zielono, i w ogóle.

Czytam ja sobie rankiem niusa z Gazety Prawnej, czytam i ciśnienie mi rośnie. Pani Kanclerz ( kanclerz Niemiec), niejaka Angela Merkel, chce, żeby we wszystkich krajach zrównać wiek emerytalny, do 67 lat. Bo obecne systemy emerytalne się załamują, jeden po drugim. I wszyscy powinni jednakowo, a nie na ładne oczy. Światowi ekonomiści w propozycjach idą jeszcze dalej: wydłużyć do 70 lat.
A nasze władze wszelkiego szczebla, nasi wybrańcy narodu w obu izbach, kombinują, jak by tu wydłużyć kobietom, na dodatek zrobić to w krótkim terminie. Poza tym, ratującym krajowy budżet pomysłem, są jeszcze negocjacje ze związkami zawodowymi służb mundurowych, żeby im też wydłużyć. Do 55 lat, pod warunkiem, że przepracują do osiągnięcia tego wysokiego pułapu wiekowego, 25 lat w mundurze. Ale mundurowi nie chcą. Mogą się zgodzić ( w ostateczności!!!!) na 50 lat dla emeryta i 20 lat pracy „pod pagonami”.
No, wyjątkowa to uprzejmość z ich strony.
I straszą rząd. Górnicy też straszą, co to oni rządzącym zrobią, gdy ktoś spróbuje im się dobrać do przywilejów. I fajnie!

I jeszcze sobie przypominam, jak to związkowcy argumentują wszystko „umową społeczną”.
Kiedy ja zaczynałam pracę, kobiety na emerytury mogły przechodzić nawet w wieku lat 55. W tak zwanym międzyczasie wydłużyło się nam do 60. Teraz ma się wydłużyć do 65, albo nawet i więcej. Wygląda na to, że zaczynając wpłacać składki na te emerytury, na określonych zasadach, my nie podpisujemy  żadnej umowy. Nam się raczy dać w przyszłości 20% ostatnich zarobków. Nic dziwnego, ktoś musi te składki dla uprzywilejowanych uskładać, sfinansować ze swoich oszczędności.

To ja, w tymże miejscu, niezwykle uprzejmie odnotowuję sobie, że:

Jeżeli rolnicy, górnicy, mundurowi i cała reszta uprzywilejowanych nie zostanie włączona do podstawowego systemu emerytalnego, to ja i o wiele większa liczebnie od świętych krów rzesza zwykłych obywateli tego kraju, ciężko harująca na te nieuzasadnione przywileje, też mogę to i owo pokazać. Na okoliczność wyborów mogę, możemy pokazać. Bo nas jest więcej, chociaż nie mamy związków, nie jesteśmy siłą od palenia opon na Wiejskiej, od demolki totalnej różnych obiektów, od rozsypywania zbóż na torach, ani od blokady dróg i całego mnóstwa podobnych wynalazków wolnej ludzkości. Nas nie widać na manifestacjach, marszach protestacyjnych, pod krzyżami, ani na pokazowych głodówkach. My musimy pracować, bo jak nie, to czeka nas głodówka. Całkiem bezprotestacyjna. I to dziś, a nie dopiero na emeryturze. Której raczej nie doczekamy…bo i po co?