środa, 29 września 2010

c.d.

Jeszcze sobie tylko odnotuję ciekawe spostrzeżenie na temat emancypacji, też z WP, chociaż nie było to powiedziane wprost, ale znakomicie odzwierciedla dzisiejsze zwyczaje. Zwłaszcza w parlamencie naszym, gdzie, w zależności od tego komu chce się dokopać, powody są różne:
Cóż to jest zatem ta emancypacja? Ano, to jest tak:

Jak facet nie przepuści kobiety pierwszej w wejściu,to usłyszy, że jest "CHAM". Jak przepuści, to usłyszy, że jest "SEKSISTA".

O, bo babie to nigdy nie dogodzi...

Sęk

I tak wyszło: wczoraj wrzuciłam starociowate wierszydełko o korespondencji erotycznej, wcześniej gdzieś tam jest, równie stareńka, "Modlitwa pantoflarza", a dzisiaj, przy śniadanku czytam sobie na WP o zniewieściałych facetach. A kiedyś za te wierszydła nieźle mi się oberwało, głównie od panów zresztą.
Ja tam jednak sobie bardzo nie niułejwowo uważam, że przesadzać z nowoczesnością i emancypacją nie należy, bo to się kiedyś zemści, w myśl zasady: kto pod kim dołki...etc.
Trudno, ale mężczyzna rozprawiający z kolegami o pieluszkach, kupkach, pieczeniu ciasta i takich tam podobnych atrakcjach życia rodzinnego - mężczyzną tak do końca nie jest. I już. Przynajmniej moim zdaniem. Podobnie facet, który namiętnie wyżywa się w liryce, zwłaszcza tej uduchowionej. Stanowczo i zdecydowanie wolę panów, których interesuje prawdziwa, wąsko pojęta technika i wszystko, co się z nią w jakiś sposób wiąże, niż rozkochanych w technice komponowania wierszy, czy sztuce makijażu, albo w niezwykle emocjonujących serialach, w rodzaju "M, jak Miłość"...
Zresztą, każda doświadczona żona wie, że facet musi mieć jakąś kochankę, a jeżeli jej nie ma, to trzeba mu ją prędko znaleźć. Jeżeli nie będzie nią ukochane auto, jednoślad, krótkofalówka, stare żelazko, czy cokolwiek innego, materialnego, czym mógłby się pobawić, to znajdzie sobie inną, tzw. "muzę". Żony na muzy rzadko się nadają... I w tym sęk.

wtorek, 28 września 2010

Niewłaściwe podejście do kobiet

Korespondencja

Raz pewien mały chłopiec,
co brodę codziennie golił ,
dziewczynkę pragnął zaprosić,
więc list mailem nagryzmolił:

„Dziewczątko prześliczne moje,
ja pragnę wręcz niesłychanie,
spotkać się z tobą we dwoje,
na kolacji … ze śniadaniem!

Ja wiersze poczytam ci swoje,
romans ci zagram, lub dwa.
Ręce będę trzymał przy sobie!”
Odpowiedź: „To po co będę szła?

Jesteś milutki, chłopczyku,
lecz nie dla mnie wiersze, ballady!
Mnie dzisiaj mężczyzny potrzeba.
Poety? – Nie! Bez przesady!

Nie pragnę być niczyją muzą,
nie chcę być wierszy podmiotem,
trubadur mi nie jest potrzebny,
ostatecznie... może...ale - potem”

poniedziałek, 27 września 2010

z lamusa (2006)

Zwykła kolej rzeczy

Myśli, tak czyste czasami,
jak kartka białego papieru...
szarzeją, żółkną z biegiem lat,
w miarę przeżyć zbyt wielu...

Uczucia, tak naturalne,
jak kryształ przejrzyste,
matowieją i pękają rysami,
gdy stają się zbyt oczywiste.

Pragnienia, nieśmiałe, jak pąki,
pod dotknięciem gorącego słońca,
rozwijają się w żądze dojrzałe,
bo niewinne nie będą bez końca...

sobota, 25 września 2010

jesień

Do Craft:

Nie przyjechałyśmy i bardzo, bardzo żałujemy...
Niestety, już trzeci tydzień trzyma mnie zapalenie oskrzeli, reszta rodziny dla odmiany była zakatarzona i też zdechła w ogólności.
Zostaje mi chwilowo tylko oglądanie w Necie przepięknych dzieł Waszych rąk. Może się uda innym razem?

Marysiu, wiem, że jesteś zajęta, ale jeżeli tu zaglądasz, otwórz po prawej stronie link do "Maryla", zobacz, jakie cudeńka można zrobić własnoręcznie.

Do Maryli: spotkałam Twoją siostrę w Urzędzie. Moim zdaniem trzeba jej szybko pomóc, nie jest dobrze...

środa, 22 września 2010

Bywa, że są czasami

Są takie myśli, które się rodzić nie powinny,
Są serca, które milczeć nieustannie muszą,
Są zdarzenia, które dotykają wyłącznie innych,
Są takie góry, które kiedyś z posad ruszą.

Bywa, że serce zdrowe, ale mocno krwawi,
Bywa, że chore, lecz bicie jego dziwnie mocne,
Bywa, że myśl, jak rdza, nam rozum trawi,
Bywa, że są pragnienia płonne, bezowocne.

Czasami słychać krzyk, choć nikt nie woła,
Czasami woła ktoś, lecz nikt tego nie słyszy,
Czasami zamęt jest, chociaż pustka dookoła,
Czasami pustka, choć tłum ludzi wokół dyszy.

Nie ma niczego, czego pragnąć dziś nie można,
Nie ma niczego, o czym marzyć nie należy,
Nie ma niczego, czego myśl, tak nieostrożna,
Nie dotknie, po to, żeby w nią uwierzyć...

Sens życia to taki węzeł gordyjski, który człowiek rozwiązuje przez całe swoje istnienie, oczywiście - bezskutecznie...

piątek, 17 września 2010

cd. babskiej listy przebojów (2007)

Powtórka z rozrywki

Deep Purple,
Sweet Child in Time?
pani powiada…hmmm
na tę okoliczność
to mi nie odpowiada!
Już może raczej:
Highway Star?
Co do zasady.
Z szybkością światła mknąć
ale – możemy nie dać rady!
To może: Love Hurts,
Nazareth? - Nie, proszę Pani!
To wcale, ale to wcale
mnie teraz nie rani!
To może Only the Lonely,
Roy Orbison, lepiej pasuje?
- Nie, jakoś specjalnie samotna
akurat się wtedy nie czuję.
No, jak widzę, więcej
pomysłów już nie ma!?
Więc proponuję może
I’m Your Man,
Leonarda Cohena.

środa, 15 września 2010

Fleetwood Mac cichutko gra
Albatrosa…


… i tylko maleńka zmarszczka
na wodzie
I Put a Spell on You -
to Creedence wrzeszczy
mi prosto do ucha
na wodzie już prawie
dwójeczka
Rolling Stones Paint In Black
i trójka, jak nic
Lady In Black Uriah Heep
teraz już białe grzywki
czwóreczka jednym słowem
Nights In White Satin
To The Moody Blues
i wyraźne już fale przyboju
piątka, tak, zdecydowanie
Paul Simon & Art Gurfunkel
Skaczą z mostu
nad spienioną wodą
prosto w czyjeś oczy
a na wodzie już widać szkwał
nieokiełznana aura szaleje,
na niebie ołowiane chmury
Catch the Rainbow
Najpiękniejsza z ballad
kapeli Rainbow
If You Go Away Terry Jacks
A w końcu
Pink Floyd:
Set the Controls for the Hurt of the Sun
i A Saucerful of Secrets
no, teraz to
rycząca czterdziestka gotowa.

Kilka lat temu próbowałyśmy z dziewczynami stworzyć listę najbardziej...nastrojowych (hmmm) utworów dla pań.
Powstało wówczas kilka wierszowanek tematycznych. To pierwsza z nich - chyba rok 2007.

piątek, 10 września 2010

to COŚ

"(...)Jemiołuszko z dalekiej północy, proszę cię z całej mocy: co by to być mogło, co by w lesie było, szczęście przynosiło i na bukiet się zdało? - A cóż by to być mogło, jeśli nie jemioła! - jemiołuszka woła - jest zieloniuchna, ma jagód pełne grona, gdym głodna szczęście przynosi mi ona!(...)" ( cytacik z "Przygody Krasnala Hałabały")

J.K. (zdaniem posłanek PIS!) ma to COŚ, co kochają kobiety!(???)
Ciekawi mnie okrutnie, cóż by to być mogło...hmmmm...czyżby?!...eeee...chyba nie...

poniedziałek, 6 września 2010

naukowe podejście do sprawy

Matematyka i seks

Z nosem w książce
palcami uwalanymi kredą
w przetartym na łokciach swetrze
nie zauważył mnie
gdy stanęłam obok
wzięłam go ostrożnie za rękę
i zaprowadziłam do siebie
wcale się nie zorientował
……………………………
Kiedy powitała nas Jutrzenka
byłam już
w podwójnym nawiasie
podniesiona do n-tej potęgi
spierwiastkowana w trzecim stopniu
z dwoma miejscami zerowymi
złożonej funkcji liczb zespolonych
z obliczoną macierzą
byłam liczbą „pi”
z dwudziestym miejscem
po przecinku
liczbą względnie pierwszą
granicą w nieskończoności
mojego podziwu
dla królowej nauk
........................

piątek, 3 września 2010

Zero dioptrii

Wielce szanowny pan Śniadek przeszedł samego siebie. Krytykując poniewczasie JK, ujawnił swoje, prawdziwe oblicze. No tak, sprawa jest jasna – zbliżają się wybory do władz związku…

Ciekawe, czy ktokolwiek uwierzy, że pan przewodniczący się odmienił? Pewnie - tak, gdy JK podobnie cudownym sposobem, na okoliczność kampanii, przyodział jagnięcą skórę na wilcze futro, to całkiem spora grupa dała się nabrać.

Ponieważ ja jednak mam skłonność do głupich skojarzeń, to tym razem mam takie pomyślonko:

Nowy wizerunek obu panów przypomina mi te, cud piękności żywe kwiaty w moim wazonie, na których widok znajoma wydała okrzyk:
Ach, jakie piękne! Całkiem, jak sztuczne!

Starocie (2006)

Modlitwa pantoflarza

Nie odchodź… zostań…
ja tak proszę!
potrzebny jestem ci,
ty wiesz…
świeżutkie bułki
ci przynoszę,
a nocą jestem
jak ten zwierz…

całuję, pieszczę tak,
jak lubisz…
choć nie dostaję
nic od ciebie…
odchodzę kiedy już
się znudzisz …
czekam, aż wezwiesz znów
do siebie…

dźwigam to wszystko,
co kupujesz…
choć nie wiem, gdzie
to zmieści się…
straconych godzin
nie żałuję,
gdy pod marketem
nudzę się…

sponsorem jestem
twojej szafy
twych fryzur, perfum
i wizaży…
nie popełniłem
nigdy gafy
choć nie we wszystkim ci
do twarzy…

w domu posprzątam
zrobię pranie…
pozmywam, gdy już
obiad zjesz…
jestem na każde
zawołanie…
chciałbym doczekać,
że ty też…