wtorek, 31 sierpnia 2010

30-lecie Solidarności

Pani Henryko! Gdybym mogła, to bym Panią ucałowała!!!
Wychodzi na to, że tam, gdzie nawet diabeł się boi, to babę pośle. Kiedyś mężczyźni się bali, a Pani zatrzymała ten tramwaj, dzisiaj też nikt nie miał odwagi powiedzieć prosto w oczy, co myśli o JK, a Pani stanęła przed tą zgrają głodnych szakali i powiedziała wszystko to, co wielu z nas myśli. I za to Pani dziękuję, z całego serca, w imieniu wielu Polaków - dziękuję.
A Panu Śniadkowi chętnie powiem: Panu już dziękujemy.
Ciekawe, że nikomu, spośród ankietowanych na ulicach Polaków, "Solidarność" jakoś nie kojarzy się ze Śniadkiem, ani z Kaczyńskim, tylko z Wałęsą. Gdyby niektórym nie wywiało w przeciągu ostatniej, szarej komórki , to może mogliby się nad tym zastanowić. Głęboko zastanowić.
Okropnie jest, gdy nagle człowiek budzi się z przeświadczeniem, że - choć całe życie był przeciw komunizmowi - to dzisiaj mu bliżej do współczesnych czerwonych. Muszę jednak zgodzić się z SLD, że związkowcy powinni utrzymywać się ze składek członkowskich, a nie z państwowej kasy. Ja bym jeszcze zdjęła z nich ochronę przed zwolnieniem, znaczy z głównodowodzących związkowych.

piątek, 27 sierpnia 2010

Manifest ateistki

Mądrość i polityka (2005)

Powiem całkiem szczerze,
że nikomu już nie wierzę.
Może jestem zbyt ostrożna,
sądząc, że
politykom ufać nie można?

Lecz nadziei nie ma znikąd,
by mądry parał się polityką.
Jak się przyjrzeć, to każdy głupi
widzi, że
mądry poparcia nijak nie kupi!

Bo mądry zwykle jest uczciwy,
i stołka niekoniecznie chciwy.
Ponadto się nie podnieca,
gdy biednym
gruszki na wierzbie obieca.

Mądry zwykle klepie biedę -
nie u innych, ale u siebie.
Garnitur nosi z secondhandu,
a gdy mówi -
to bez językowych błędów.

Czasem mu coś burczy z głodu,
a forsy na koncie nie ma jak lodu,
w solarium nie leży, ani w jakuzzi,
bo czasu
nigdy nie ma na tzw. ”luzik”.

I taka myśl mi w głowie świta,
że mądry chyba za dużo czyta?
Czytając mniej, wiedziałby mało,
a wyborcom
to na pewno by się spodobało!

Cogito ergo sum Kartezjusz powiedział,
lecz co mówił, chyba nie wiedział!
Chciwość Maybachem jeździ z głupotą
a mądrość?
Mądrość zawsze chodzi piechotą...


Niezrozumiała jest dla mnie niemoc organów porządkowych i władz lokalnych w stosunku do obrońców dwu kawałków drewna, ustawionych bez pozwolenia, na terenie posesji, która nie jest przecież, jak bezpański pies - ma swojego właściciela. Nie jest dobrze w państwie, w którym dosłownie i w przenośni można bezkarnie ( za przeproszeniem) nasrać komuś na głowę. Nie jest dobrze, gdy toleruje się chuligaństwo, nawet wówczas, gdy ma to miejsce pod szyldem symbolu religijnego. Nie podoba mi się, że szanuje się wyłącznie uczucia jednej, wybranej grupy społecznej, kompletnie nie licząc się z całą resztą obywateli. W moim przekonaniu to jest skandal. I kropek. Wszyscy niekatolicy w tym dziwnym narodzie muszą przez całe życie starannie dobierać słowa, żeby przypadkiem nie urazić uczuć religijnych katolików. Muszą tolerować krzyże porozstawiane wszędzie, gdzie tylko to jest możliwe. Muszą godzić się z faktem, że w szkole naucza się jedynej słusznej religii, nie dając żadnej alternatywy, a na dodatek opłaca się te lekcje z kasy publicznej, czyli również z podatków ateistów oraz wszystkich, wierzących inaczej. Narzuca się im obowiązkowe świętowanie w dni, w które obchodzą swoje święta wyznawcy tylko jednej wiary, mało tego - w zakładach pracy organizuje się przyjęcia dla załogi powiązane z dzieleniem się opłatkiem, jajkiem i w ogóle - mające wyraźny charakter wyznaniowy. Ja OCZEKUJĘ, ba - MAM PRAWO ŻĄDAĆ, by moje uczucia także były szanowane, by nie urażano moich uczuć osobistych wyzywając mnie od bezbożnic, odszczepieńców i podobnie tylko dlatego, że nie poszczę, że nie wzruszam się ceremoniami kościelnymi, nie leżę pod żadnym krzyżem, bo nie czuję takiej potrzeby. Żądam rozdziału kościoła od państwa! Niech na kościół łożą ci, którzy są jego członkami. Reszcie populacji nic do tego.
Ja też jestem obywatelem tego kraju. Wymagam, by wreszcie ktoś to zauważył, bo ja tu płacę podatki, w przeciwieństwie do obrońców krzyża. Za wylegiwanie się na środku promenady chyba nikt jeszcze nie płaci? Tu jednak mogę się mylić. A nawet mylę się na pewno!

środa, 25 sierpnia 2010

Archiwa (2007)

Pagórki

W życiu stale jest pod górkę,
z górki rzadko bywa raczej.
Choć łzy płyną z oczu ciurkiem,
nie chce jakoś być inaczej!

Chcesz odetchnąć małą chwilkę,
gdy się już na wzgórek wdrapiesz,
siadasz, wokół się rozglądasz,
utrudzony głośno sapiesz.

Myślisz, że odpoczniesz sobie,
że uleczysz chore nogi,
a już życie szepce tobie,
że to jest początek drogi!

Że przed sobą masz meandry
dróg i gór nowych, nieznanych.
ruszasz w drogę, mimo chandry,
gonić los swój, nieprzejednany...

wtorek, 24 sierpnia 2010

Rocznica w mudurkach, po polsku

100 lat harcerstwa. Okrąglutka rocznica. Pan Prezydent się osobiście stawił. Z małżonką, czyli aktualną, Pierwszą Damą. I fajnie... gdyby nie to, że to dzięki niezwykłej nadgorliwości harcerzy musimy się teraz wstydzić. Cała ta afera z krzyżem - mamy ją dzięki zaangażowaniu chłopczyków i dziewczynek w mundurkach. Fuj! Nigdy nie znosiłam munduru, żadnego. Rodzice tych "czuwajców", którzy zafundowali Warszawie tzw. element dekoracyjny, pod którym zimować zamierzają dzisiaj obrońcy, powinni naprawdę solidnie przetrzepać skórę młodzieży. I to szybko, bo lada chwila już nie będzie można palcem dziecięcia tknąć. Nawiasem mówiąc, to zżera mnie ciekawość, skąd ci obrońcy krzyża mają tyle wolnego czasu???? Większości ludzi nie starcza go nawet na codzienne obowiązki, a tu - proszę - całymi tygodniami można sobie bezczynnie polegiwać w imię braku zdrowia na umyśle! Gdzie dają takie długie urlopy? Może ktoś mi powie, bo ja też takie chcę! I obiecuję, przysięgam na moją niewiarę, że:
" Pod żadnym krzyżem sterczeć miesiącami nie będę!!!
Nie będę nikomu narzucać swojego światopoglądu!
Nie będę oczekiwać, że wszyscy będą pragnęli żyć według mojego widzimisię!"

A w ogóle to róbta, co chceta, ja odpadam.

Jeszcze notuję na gorąco:

Pod jakimś niusem z WP, dzisiaj znalazłam adres kuriercodziennychicago.com

Zajrzałam tam, a po lekturze dwu artykułów na temat katastrofy smoleńskiej, omal nie dostałam apopleksji. Jedno jest pewne - wszystkie tutejsze teorie spiskowe, razem wzięte, a dotyczące tej katastrofy, to zaledwie pryszcz, pryszczyk, pryszczyczek maleńki, ot - tyci..

Chciałabym powiedzieć chicagowskiej Polonii tak:
"Kochani Rodacy! A weźcie wy sobie cały PIS, jak jeden mąż, do siebie. Kochajcie się tam, pielęgnujcie te uczucia wzniosłe, nostalgiczne, patriotyczne etc. Zachłystujcie się dumą, żeście z Polski. Tylko nie wtrącajcie się do kraju, w którym nie musicie żyć. I w żadnym razie tu nie wracajcie.PLEASE!!!!!! A gdy już wasz ukochany PIS trochę porządzi w Chicago, to wiejcie na Madagaskar. Razem z PiS-em, rzecz jasna."

wtorek, 3 sierpnia 2010

Moja modlitwa

Boję się. Wstydzę się. Za swój kraj się wstydzę. Nie chcę już być Polką!!!! Nie chcę, żeby utożsamiano mnie z oszołomami!

Modlitwa niewierzącej

Jeśli gdzieś jesteś, o mój dobry Boże!
Przybyć z odsieczą tu chciej!
Gdy naród rozumu odzyskać nie może,
ty naród ten w opiece swej miej...

Tę modlitwę napisałam w 2005 roku. Nadal jest na topie. Na moim topie.