piątek, 28 maja 2010

Żywioł

IMGW: „Mieliśmy podać na najbliższy weekend lokalne przymrozki, ale zrezygnowaliśmy z tego”

Uff… od razu cieplej. Instytut postanowił, że przymrozków nie będzie, nawet lokalnie. Gdyby jednak się pojawiły, to proszę pamiętać, że to wbrew decyzji IMGW!!!

W sumie to wielkie szczęście, że powódź nastąpiła w roku wyborczym, a nie w jakimkolwiek innym, zwykłym, kalendarzowym. Bo to i prezydenta wybieramy i samorządowe władze. Gdyby nie ten terminarz, to powodzianie – jak sądzę – nie mieliby zbytnio na co liczyć, w kwestii pomocy. A tu, proszę uprzejmie – i mobilizacja na najwyższym szczeblu lokalnym i nie tylko, i pieniądz się znalazł był, i wszyscy pochylają się z troską przeogromną nad losem pokrzywdzonych przez matkę naturę. Władza obfotografowała się na wałach i z profilu i en face, i worki dźwigała osobiście nawet, brodząc w wodzie po… kolana.
Okrutnie intryguje mnie jeszcze problem worków przeciwpowodziowych. Co teraz z nimi będzie? W mojej gminie ułożono coś około 300 tysięcy, nieekologicznych, nierozkładalnych. Jeżeli zostaną tam, gdzie je ułożono, to problem bobrów rozwiąże się samoistnie – gryzonie udławią się.

A swoją drogą, to żal mi trochę tych kandydatów, w liczbie sztuk dziesięciu, kandydatów na Głowę Państwa. Nie jest łatwo uprawiać zapasy w błocie, gdy nikogo na widowni nie ma. Oprócz sztabów wyborczych.

środa, 19 maja 2010

Cofka

Zalewa nas fala złych informacji. Zalewa nas krew. Z różnych powodów. Ale dlaczego zalało Wojewódzką Bazę Przeciwpowodziową w Krakowie? Dobre pytanie...
Pewnie dlatego, że nasi spece od bezpieczeństwa hydrologicznego zanadto leją wodę, wmawiając wszystkim, że działają na rzecz. Na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców. Nic dziwnego, że woda wpadła w szał i zalała ich. To się nazywa kolokwialnie - "cofka".

wtorek, 18 maja 2010

Podmuch smutku

Umarł drugi przyjaciel mojego dziecka, Filip. Jednego stracił w 2004 roku, 21- latek umarł na serce. Teraz drugi, w czerwcu skończyłby 27 lat, ale nie doczekał, miał czerniaka. Dwaj przyjaciele dzieciństwa…

W pracy też wieje grozą - już trzeci pracownik w ciągu roku zachorował na nowotwór.I jak tu pocieszyć, jak dodać otuchy w takiej sytuacji? A co powiedzieć ojcu, który wciąż żyje, chociaż wcale już nie chce?

Chciałabym wiedzieć, umieć, dać radę...

poniedziałek, 17 maja 2010




Czasami zapominamy, że diabeł to też anioł, tyle, że w opozycji do obecnej władzy. Politycy dobrze o tym wiedzą i dlatego palą Bogu świeczkę, a diabłu - ogarek. Na wszelki wypadek.

wtorek, 11 maja 2010

Analogia

Jakoś brak mi wiary w cudowne przemiany. Jezus przemienił wodę w wino, tak piszą w którejś Ewangelii. Być może tak było, ale jeżeli nawet –tak, to wszystkie pozostałe przypadki i tak są wątpliwe. Zresztą, wiadomo przecież, że to wiara, sama w sobie, czyni cuda. Głębokie przekonanie, że prestidigitator, który spogląda na nas z ekranu TV może nas uzdrowić - być może bywa skuteczne, w niektórych przypadkach. Osobiście sądzę, że jedynie w przypadkach tzw. hipochondrii. Jakoś nie słyszałam, żeby komuś odrosła noga, albo ręka?!

Teraz, również z ekranu TV spogląda na mnie taki cudotwórca, który sam uległ niesamowitej przemianie. Od niedawna zamiast zapalnikiem, wywołującym reakcje termojądrowe, stał się był katalizatorem, dzięki któremu, wino w mózgach wyborców ulegnie niespodziewanej przemianie w wodę. I tu kończy się odwrotnie skuteczna analogia do pierwowzoru tego cudu.
Jezusa malują z aureolą nad głową, dzisiejszy przedstawiany jest w (dodających mu statecznego wyglądu mędrca) okularach. Trzeba przyznać, że dobranych wyjątkowo przemyślnie.
Prekursor cudów zapoczątkował (niechcący) wielowiekową tradycję, dzięki której do dziś skutecznie rozprzestrzeniają się zarazy morowe, drugi (chcący) zapoczątkuje …aż strach się bać!

poniedziałek, 10 maja 2010

ptaszki cd.

Bociek i żaby
Bocian wprost uwielbia żaby
i wskutek tej, do nich, słabości,
w bocianim brzuszku żab mnóstwo
na sutym obiedzie gości.

Świerszczyk
Mam przyjaciela, świerszczyka,
w letnie wieczory go słyszę.
Zielonych skrzypek muzyka
do snu mnie lekko kołysze.

Makolągwa
Makolągwa – mądra głowa,
pośród maków dzieci chowa.
Gdy nad polem sokół leci,
w maku nie wypatrzy dzieci.