piątek, 31 października 2008

Cmentarze (październik 2005)

Nostalgiczną atmosferą witają przybysza.
Wiatr w starych akacjach przygrywa leciutko,
struny delikatnie trąca, by cmentarna cisza
trwała i otulała śpiących zasłoną mięciutką.

Myśli krążą i drążą niepamięć pamięci.
To pod niebo się wznoszą, to nagle opadną.
Lękliwe, że je słyszeć mogą Wszyscy Święci,
i, że ich prawdziwe oblicze odgadną.

Nie lękajcie się myśli, błądzić rzeczą ludzką!
Żeby błąd zrozumieć, wprzód trzeba popełnić.
Każdy z nas jest tylko istotką maluczką,
i musi goryczą swój kielich dopełnić.

środa, 29 października 2008

Seks gabinetowy

Mosiek i Cosiek stale się kłócili i wiecznie byli pogniewani. Przy okazji jakiegoś ważnego święta postanowili się pogodzić. Mosiek mówi: No już dobrze, Cosiek, nie kłóćmy się, życz mi tego, czego i ja tobie życzę!
Na to Cosiek - Znowu zaczynasz?!


Po wczorajszych uprzejmościach i deklaracjach dozgonnej miłości pomiędzy Rządem i Prezydentem. Coś tu śmierdzi. Ciekawe, co chcą ugrać, obie strony? Informacja, że seks gabinetowy był udany - jakoś do mnie nie przemawia.

wtorek, 21 października 2008

Talent

Talentu nie mam? - Prawda.
Fakt, na dodatek - bezsprzeczny.
Ja pytam: Czy aby na pewno
jest on dziś jeszcze konieczny?

Dzisiaj, by zaspokoić
pisarskie, czy inne żądze,
zdolności nie trzeba wcale.
Wystarczą duże pieniądze.

poniedziałek, 20 października 2008

Toast

Dziś wypijmy za jutro
i za przyszłość nieznaną,
za wiarę, i za chwile zwątpienia…
Za przyjaciół toast wznieśmy
i za wrogów - kolejny!
Wróg – też człowiek. I poglądy zmienia…

czwartek, 16 października 2008

Fatalne skutki jednego autografu

O, świetnie, znakomicie! Zrobić coś, co jest złe, żeby udowodnić Wszystkim Atakującym, że to coś jest złe. A na dodatek dokonać tego WYŁĄCZNIE dla dobra Wszystkich Atakujących!!!
Myślę…
Może by tak podsunąć Szefowi do podpisu przelew na swoje, osobiste konto, zamiast na konto ZUS – na przykład? I powiedzieć, że chciało się tylko udowodnić, że nadmierne zaufanie do mnie może mieć dla Szefa fatalne skutki?

czwartek, 9 października 2008

Każdy powód dobry

Co jest lepsze: angielski trawnik, czy dziki ogród?
Dyskusja przerodziła się prawie w kłótnię. Pan Monsz wokół domu chciałby mieć wielki angielski trawnik, a na środku trawnika cud piękności, dwudziestopięciometrową antenę krótkofalarską, z odciągami. Ostatecznie mogą jeszcze rosnąć bratki na tym trawniku. Ja chcę mieć ogród, dziki, zarośnięty, pełen zakamarków tajemniczych, ogród, w którym mieszają się kolory i zapachy, bujna roślinność rośnie sobie, gdzie chce i jak jej się podoba. Do takiego ogrodu na pewno zlatywałyby się ptaki i motyle…
Nie udało się uzgodnić stanowiska w kwestii organizacji naszego przydomowego ogrodu. Właściwie to bez znaczenia, bo domeczku nie ma. Co by było, gdybyśmy grali w totolotka i - co więcej – gdybyśmy wygrali? Pewnie rozwód.
Nie gramy.

wtorek, 7 października 2008

echo socjalizmu

Czy mi się podoba porozumienie Ministerstwa Sportu i PZPN? Nie. Nie podoba mi się. Mam przeciw – wszystko mam. Popatrzyłam sobie na fragment ze zjazdu władz PZPN. Całkiem jak zjazd władz PZPR. Nic dodać nic ująć…

Nadzieja jest jak nasionko wiary – unoszona wiatrem, szybko opada na grunt, ale rzadko wschodzi uczciwym zamiarem.